Nie ma piękniejszej chwili niż parę minut po śniadaniu w niedzielny poranek spędzonych z kubkiem kawy i papierosem w słońcu na ganku. Spokój, cisza… słychać tylko ptaki. Siedzę sam, przez zamknięte oczy widzę jaskrawą czerwień. Mogę pomyśleć o czymkolwiek, zastanowić się nad czymś ważnym albo po prostu niemalże bezmyślnie rozkoszować się ciepłem słońca. Nikt nie przeszkadza, nikt nic ode mnie nie chce. Tylko ja, papieros i kawa.

Rozkoszne przeżycie. Mistyczne. Kojące. Błogie. Najpiękniejsza chwila. Potem może być już tylko gorzej, ale to się nie liczy, rozpływa się w promieniach słońca, łyku kawy, smaku papierosa.