Zbiorcze podsumowanie zakupów

Półtora roku od poprzedniego wpisu… blog „Silva rerum” pora uznać na martwy. Nawet ja zaglądam tu już tylko po to, by sprawdzić kiedy, gdzie i za ile kupiłem jakiś kawałek elektroniki. Od jakiegoś czasu nie zapisywałem tutaj tych informacji i kilka razy zdarzyło mi się, że musiałem przerzucać historie zakupów w różnych sklepach online, żeby się do czegoś dogrzebać.

Pora zapisać co ważniejsze rzeczy z ostatnich dwóch lat, żeby mieć je pod ręką w przyszłości.

 

Deckard

Gdy zestarzał się, a potem zszedł mój dzielny desktop Ubik, zastąpił go laptop Valis. Kupiony w sierpniu 2006, po sześciu latach pracy nie imponował żwawością. Pora było kupić nowy komputer. Nie chciałem kolejnego laptopa, bo Valis i tak większość czasu spędzał podpięty do monitora, klawiatury i myszki. Miał być desktop – przed wszystkim cichy i nie za drogi. Nie potrzebowałem sprzętu do grania czy edycji wideo, lecz do wygodnej pracy biurowej + kawałki DTP, edycji zdjęć czy kodowania, a do tego oglądanie filmów i flashowe gierki.

W konfiguracji jak zwykle pomogli znajomi z sieci (G+ rulez). Dzięki nim odpuściłem sobie osobną kartę graficzną (jeden wentylator mniej) i zdecydowałem się na kartę zintegrowaną z procesorem Intela. Pozwoliło to zaoszczędzić parę złotych, z których cześć dorzuciłem do lepiej wyciszonej obudowy.

IMG_5732Ostatecznie stanęło na takiej konfiguracji:

  • procesor Intel i5-3459@3.1GHZ
  • płyta Asus P8H77
  • 8 gigabajtów RAM firmy GoodRam
  • dysk SSD Kingston V+200 – 60GB na system
  • dysk WD Green 1TB 7200rpm na dane
  • obudowa Cooler Master Silencio 550 Black
  • zasilacz Chieftec CTG-500-80P 500W

Dwa i pół roku później nadal nie mogę narzekać na braki mocy, a sprzęt działa bezawaryjnie. Obudowa sprawdziła się idealnie, jedyne co czasem słychać to pracujący dysk WD.

Od początku Deckard pracuje pod kontrolą openSUSE z Gnome 3.x.

Kupiłem w esc.pl za 2736 złotych w czerwcu 2012. Świetna firma – mają dobre ceny, szybko realizują zamówienia, sprzęt jest zmontowany bez zarzutu i przyjeżdża ze schludnie spakowanymi resztkami/opakowaniami od części użytych do złożenia.

 

Nexus 7

O kupnie tabletu z Androidem myślałem od momentu, w którym Motorola pokazała XOOM. Gdy Google wprowadził tanie Nexusy zafundowałem sobie jednego na Gwiazdkę 2012. Od tego czasu używam go właściwie codziennie – poranne wiadomości i poczta, czytnik e-booków, terminarz, notatnik, pilot do Chromcasta, konsolka dla Grzesia. Bardzo pasują mi jego wymiary – nie jest za ciężki i mieści się w kieszeni, nawet z etui (które zdecydowanie nie wygląda już tak nieskazitelnie jak na poniższym zdjęciu).

Miał ostatnio słabsze chwile, gdy zaczął mulić, a po aktualizacji do Androida 5.0.2 stał się prawie nieużywalny. Na szczęście wgranie na czysto firmowego obrazu z Lollipopem przywróciło go do życia.

IMG_7383

Mimo swojego wieku, to wciąż świetny sprzęt. Powoli rozglądam się za jego następcą, ale nie widać nic ciekawego wśród tabletów tej wielkości.

Kupiłem w X-KOM za 899 złotych w grudniu 2012.

 

Samsung CLP-680DW

Prawie dwa lata temu zamieniliśmy zepsutego HaPeka na drukarkę Samsunga. Poza dość tanimi tonerami najważniejszą jej zaletą jest to, że łączy się z Wi-Fi i pracuje jako drukarka sieciowa bez dodatkowego kombinowania.

levant_CLP-680DW-XSG_003_Right-Angle_silverMa dwie wady, które bywają wkurzające:
1)  duplex jest fajny, ale tylko przy wydrukach na zwykłym papierze – gdy użyć dwusetki druga strona wychodzi lekko przekrzywiona
2) przedni podajnik nie zawsze „zaskakuje” i drukarka zamiast z niego bierze papier z głównego zasobnika.

Kupiłem na Agito za 1657 złotych w maju 2013.

 

Tetryk

Gdy poskładany z części kilku komputerów potwór Frankensteina, jakiego używali zamiast peceta moi rodzice zaczął popadać w przedśmiertne drgawki, przyszła pora na zakup nowego. Po dobrych doświadczeniach z kupowaniem mojego desktopa zdecydowałem się również na esc.pl i kolejny procek Intela ze zintegrowaną kartą. Tym razem sprzęt miał być jeszcze tańszy, bo wyłącznie do pakietu biurowego i przeglądania WWW, bez dodatkowego dysku na dane.

Tetryk otrzymał następujące bebechy:

  • procesor Intel i3-3220@3,3GHz
  • płyta MSI H77MA-G43
  • 8 gigabajtów ram firmy Geil
  • dysk Kingston SSDNow KC300 60GB
  • obudowa Cooler Master Silencio 450 Black
  • zasilacz Chieftec CTG-450-80P 450W

silencio_450_1

Od momentu uruchomienia nie było żadnych problemów, komputer jest szybki i cichy.

Tetryk, tak jak i Deckard pracuje pod kontrolą openSUSE, co oznacza, że nie mam w domu ani jednego sprzętu z Windows.

Kupiłem w esc.pl za 1760 złotych w październiku 2013.

 

Chromecast

Kapitalna rzecz. Mam już dwa :) Pierwszy siedzi w telewizorze i używam go do oglądania filmów z YouTube i Pleksa oraz dzięki streamowaniu karty przeglądarki także turniejów golfowych. Drugi, po podłączeniu do wieży przez przejściówkę HDMI -> VGA/audio, gra muzykę z Google Play Music.

IMG_0235

To chyba najfajniejszy gadżet, z jakiego miałem okazję korzystać. Nawet moja Żona, z reguły nieufnie podchodząca do moich zabawek przyznała, że to dobry sprzęt, po tym jak obejrzała na nim całego „Sherlocka”. Z przyjemnością zastąpiłem Chromecastami androidową przystawkę, która okazała się pomyłką.

Pierwszego kupiłem na Allegro za 185 złotych w lutym, drugiego w X-KOM za 174 złote w sierpniu 2014.

 

Fujifilm FinePix HS35EXR

Stary Canon PowerShot IS3 nie wytrzymał upadku i trzeba było na gwałt załatwić nową cyfrówkę. Podstawowym wymaganiem był duży zoom (żeby nie biegać po polu na turniejach). Wśród aparatów z 30x znalazłem tego FinePiksa, który skusił mnie ręcznym zoomem, co oprócz bycia cool daje oszczędność baterii.

hs35exr

Obfotografowałem nim kilka turniejów, imprez rodzinnych i innych okazji. Nie mam powodu do narzekania, chociaż oczekiwań też nie mam za dużych :)

Kupiłem lokalnie w sklepie w Nakle za 1200 złotych (przepłacone!) w październiku 2014.

 

Motorola Moto E

Gdy „wyszła” mi umowa z T-Mobile, zacząłem rozglądać się za następcą Xperii U. Szukałem trochę większego ekranu (ale nie więcej niż 4.5 cala), przynajmniej gigabajta pamięci, w miarę czystego Androida i dostępnej/obiecanej aktualizacji do Lollipopa. To wszystko poniżej 400 złotych.

Okazało się, że te warunki najlepiej wypełnia Moto E. Zdecydowałem się na nią i w ten sposób złamałem tradycję kupowania telefonów Sony. Pierwszy raz też nie wziąłem umowy z aparatem, więc mogę cieszyć się brakiem bloatware operatora.

DSCF0993

Mam Moto E od tygodnia i nadal jestem zadowolony. W porównaniu z XU jest demonem szybkości. Przeskok z 3,5 na 4,3 cala też jest przyjemny, zwłaszcza że zewnętrze wymiary całego urządzenia nie zwiększyły się tak bardzo. Bateria trzyma przyzwoicie – od 100% do 25% w 2 dni i 22 godziny, przy intensywniejszym niż zazwyczaj używaniu.

Tylko luźne plecki zdradzały, że to budżetowy telefon. Na szczęście na Youtube znalazłem film, dzięki któremu naprawiłem ten problem.

Kupiłem w X-KOM za 399 złotych w styczniu 2015.

Best wyjazd ever

Wróciłem przed chwilą z krótkich wakacji, które udały mi się jak mało które. Poniżej macie relację pisaną na bieżąco w Keep na tablecie. Starałem się wyłapać błędy autokorekty, ale pewnie nie wszystko zauważyłem. Planowałem zrobić więcej zdjęć, żeby pokazać moje ulubione pole, ale o aparacie przypominałem sobie dopiero po graniu i muszą wystarczyć trzy.

Wtorek

7:30
No to zaczynam trzydniowe wakacje. Trzy dni golfa w Modrym Lesie. Solo.
Pierwszy raz będę grał na dużym polu bez kumpli, więc zabieram więcej piłek niż zazwyczaj – samemu trudniej się szuka :-)
Miałem jechać pociągiem, ale Żona zaproponowała że mnie zawiezie. Okazało się, że w pandzie kije golfowe też się mieszczą (po kombinacjach), więc zapakowaliśmy się razem z Młodym i jedziemy.

11:00
Dojechaliśmy. Udało mi się poprowadzić Żonę, mimo że zazwyczaj większość drogi przesypiam i nie do końca kojarzę, którędy jeździmy z chłopakami.
Rodzina potowarzyszyła mi przy rozgrzewce na driving range, a potem ruszyli do domu. Idę na pierwsze tee i zaczynam zabawę.

Green drugiego dołka
Green drugiego dołka

14:00
Łał, okazało się, że idąc samemu jestem w stanie osiemnastkę zrobić w trzy godziny. Zazwyczaj, przy czterech graczach wyrabiamy się w okolicach pięciu.
Poszło przyzwoicie. Grałem pary i bogeje, z jednym niespodziewanym birdie po putt-monsterze z 12 metrów. Ciągnąłem tak do szesnastego dołka, gdzie przepuściło mnie dwóch graczy. Teeshot zagrałem do bunkra, nie najgorzej, ciągle z szansą na par. Zacząłem się jednak spieszyć, żeby nie blokować tych, którzy mnie puścili, co skończyło się kiepskim wyjściem z bunkra, a potem szankiem i zagubioną piłką oraz wodą. Zamiast par czy bogeja zagrałem +6. Razem 92. Ech, mogło być tak pięknie.
Idę na jeszcze jedną dziewiątkę, może zagram lepiej ten szesnasty dołek.

15:50
Poprawiłem się na szesnastym o pięć uderzeń. Pole było już puste, więc mogłem się pobawić. Pograłem po kilka drive’ów na paru dołkach, popróbowałem różnych uderzeń, poputtowałem z kilku miejsc. Fajna sprawa.
Pogoda w miarę, chociaż zimno i silny wiatr. Jutro ma być ładniej.
Bałem się, że będą bolały mnie nogi lub plecy, ale zamiast tego wysiadły mi dłonie. Na końcowych dołkach nie mogłem wygodnie złapać drivera, przez co odprowadzałem go jak potłuczony i grałem masakrę. :-(

18:00
Dzięki podwiezieniu przez greenkeepera z Modrego Lasu dotarłem do karczmy, w której nocuję. Prysznic, flaki, gulasz i wstąpiły we mnie nowe siły.

Środa

8:00
Po śniadaniu. Bolą ramiona, dłonie i plecy. Długi prysznic pomógł tylko trochę. Zaraz ruszam na pole. Plan na dziś to dwie osiemnastki, ale nic na siłę – 27 dołków też będzie ok. Nie ma co się katować – jutro też jest granie.

8:50
Pierwszy na polu :-)

Driving range o poranku
Driving range o poranku

13:30
Po osiemnastu dołkach. Dopiero pod koniec rundy zaczął ustępować ból po wczorajszym graniu.
Gra samemu ma jednak parę minusów. Raz, że zaczynam gadać do siebie, dwa – nie widzę piłek po drive’ach pod słońce. Posiałem tak trzy sztuki = 6 uderzeń w plecy.
Teraz przerwa na jabłkowego Radlera z Warki, do tego Snickers czy dwa i można kulać się dalej.
Pogoda boska – słońce i lekki wiatr, czasem zawiewający mocniej. Akurat tak, żeby nie było nudno.

18:30
Dałem radę – dwie rundy jednego dnia, pieszo. Wynik pierwszej bez szału (98) , drugiej przyzwoity (znowu 92).
Parę razy zarzeźbiłem, gdy kij obracał mi się w zmęczonych dłoniach, ale miałem też kilka rewelacyjnych uderzeń – teeshot z lekkim draw na 15, który zatrzymał się trzy kroki od flagi (dwa putty :-(), czy approach na dwunastce, po idealnej linii ze 140 metrów, na metr za flagę (jeden putt!).
Jestem mniej zmęczony i obolały niż wczoraj. Odciski na dłoniach już mniej przeszkadzają. Gorzej, że chyba coś mi się robi na lewej pięcie.
Zobaczymy jutro rano, czy będę mógł się ruszyć :-D

20:00
Po prysznicu i obiadokolacji czuję się świetnie. Żurek i karkówka z frytkami, a do tego w pełni zasłużone zimne piwo. A jutro ostatni dzień grania. Przyjeżdża mój Ojciec i gramy razem.

Czwartek

6:50
Boli. Plecy, ramiona, dłonie. Gorący prysznic na obolałe mięśnie pomaga, ale chyba trochę przegiąłem. Trochę rozgrzewki, koszyk na driving range i będzie ok. Mam nadzieję :-)

8:05
Pora się zbierać z karczmy na ostatnią rundę :-(

8:50
Już jestem na polu. Niedługo powinien się zjawić mój dzisiejszy partner. Na razie naklejam plaster na lewą piętę i idę na driving.

10:20
Przyjechał Ojciec, ruszamy.

12:45
Przerwa po dziewiątce. Gram ok, z przebłyskami. Jedno piękne birdie, po fajnym drive’ie i kapitalnym approachu na czwórce. Jedna maksi wtopa – 12 uderzeń na siódmym dołku: dwie piłki w wodzie, jedna zagubiona. Na tym jednym dołku zagrałem tyle powyżej par, co na pozostałych ośmiu :-/ To i tak nic przy sześciu utopionych przez Tolka :-) Po jabłkowym Radlerze i idziemy dalej.

Piętnasty dołek
Piętnasty dołek

15:00
Koniec grania :-(
Ostatnia runda na 96 mimo tych cholernych 12 uderzeń na siódemce. Oczywiście na drugiej dziewiątce też musiałem wywinąć jeden numer – na 13 zaciągnąłem na tyle mocno lewo, że skończyło się na +3 na krótkim par 3. Na piętnastym znowu fajny draw na green. Absolutna rewelacja przydarzyła mi się na szesnastce, na której poległem pierwszego dnia. Po uderzeniu z semi-rough ze 140 metrów do greenu trafiłem we flagę, piłka po odbiciu od masztu uderzyła w green niecałe 10 centymetrów od dołka i odtoczyła się dobre trzy metry. Podjarałem się i putta na birdie niestety nie trafiłem, ale i tak byłem szczęśliwy.

15:50
Hot dogi na Orlenie w Kaliszu Pomorskim i jeszcze jeden jabłkowy Radler. Kurcze, jak mi podeszło to „piwo”.

17:45
W domu. Po wakacjach :-(

Szukam nowej drukarki

Sprawdzona przez lata drukarka HP Color LaserJet 2550L odmówiła współpracy po tym jak rozsypał się w niej toner – zamiennik z ActiveJet.

IMG_7705
Tonerowa katastrofa – dzięki ActiveJet

Wyczyściłem co się dało odkurzaczem i ściereczką, ale na próżno. Karuzela z tonerami nie zawsze ustawia się odpowiednio, więc nie da się wyjąć/włożyć kasety z tonerem. Do tego coś paskudnie terkocze w czasie obracania karuzeli, a na wydrukach (dopóki jeszcze wychodziły jakieś wydruki) były krwawe plamy.

Pora więc na zmianę drukarki. Podstawowe założenia: laser, kolorowa, z Wi-Fi. Większość komputerów w sieci ma Linuksa, ale jest też Windows. Fajnie, jakby dało się drukować z tabletu z Androidem.

Przejrzałem kilka sklepów online i w oko wpadło mi pięć drukarek. Od 1k do 1,6k złotych. Poza ceną samej maszyny porównywałem ceny tonerów i ilość stron, jakie wg producenta można wydrukować na tonerze. Poniżej macie drukarki, którym się przyglądałem.

Samsung CLP-415NW

samsung-clp-415nw

Cena: ~1000 złotych;
Ceny tonerów: ~280 zł kolor, ~250 zł czarny;
Wydajność: 1800 stron kolor, 2500 czarny;
Koszt strony: 16 groszy kolor, 10 groszy czarny;

HP M251nw

colorlj-pro200-m251nw

Cena: ~1100 złotych;
Ceny tonerów: ~273 zł kolor, ~294 zł czarny;
Wydajność: 1800 stron kolor, 2400 czarny;
Koszt strony: 15 groszy kolor, 12 groszy czarny;

HP M451nw

m451nw

Cena: ~1300 złotych;
Ceny tonerów: ~435 zł kolor, ~375 zł czarny;
Wydajność: 2600 stron kolor, 4000 czarny;
Koszt strony: 17 groszy kolor, 9 groszy czarny;

Lexmark C544dw

c544dw

Cena: ~1600 złotych;
Ceny tonerów: ~525 zł kolor, ~560 zł czarny;
Wydajność: 4000 stron kolor, 6000 czarny;
Koszt strony: 13 groszy kolor, 9 groszy czarny;

Samsung CLP-680DW

samsung-clp-680dw

Cena: ~1600 złotych;
Ceny tonerów: ~480 zł kolor, ~350 zł czarny;
Wydajność: 3500 stron kolor, 6000 czarny;
Koszt strony: 14 groszy kolor, 6 groszy czarny;

 

Najlepiej współczynnik cena toneru / wydajność toneru dla koloru wypada w przypadku Lexmarka, ale sumy jakie trzeba wydać przy każdej wymianie kaset są dobijające. W przypadku czarnego wyróżnia się droższy model Samsunga.

Na samym początku rozglądania się za drukarką przyglądałem się tańszemu HP, ale gdy przeliczyłem koszty eksploatacji, to sobie odpuściłem. Okazało się, że jeżeli nie da się za drukarkę >1,5k, to za każdą wydrukowaną stronę trzeba płacić jak za zboże, a na dodatek co chwilę trzeba wymieniać tonery.

Po przejrzeniu danych tych drukarek jestem bliski zdecydowania się na Samsunga CLP-680DW, chociaż trochę zastanawia mnie fakt, że nie jest łatwo znaleźć tonery do niego. W większości sklepów, w których sprawdzałem albo w ogóle ich nie było w ofercie, albo chwilowo były niedostępne. Za to gdy w momencie pisania tego wpisu dogooglałem się do sklepu 123drukuj.pl, okazało się że mają je po 319 złotych za sztukę (niezależnie od koloru), co dawałoby 9 groszy za kolor, 5 groszy za czarny. Wow!

Dodatkowymi atutami tego modelu są duplex i aplikacja drukująca od Samsunga na Androida.

Nie miałem nigdy okazji testować żadnej drukarki Samsunga, nie znalazłem też żadnej konkretnej recenzji tego modelu, więc zastawiam się czy to dobry sprzęt? Czy ktoś z czytających ma z nim jakieś doświadczenia?

A może możecie polecić coś innego w tych okolicach?