Moje wspomnienia – Nick Mason

Moje wspomnienia - Nick Mason

Na flickr.com wrzucił(a) da.killa

Najwyraźniej próbowano przekupić mnie i za pomocą prezentów zmienić moje nastawienie do świąt, bo dostałem więcej paczek niż ktokolwiek inny w rodzinie. :)

Nastawienie do świąt się nie zmieniło, mimo że prezenty były naprawdę wypasione – takie jak ta książka, która jest tematem tego wpisu.

„Pink Floyd. Moje wspomnienia” Nicka Masona to lektura obowiązkowa dla każdego fana Pink Floyd. Historia zespołu opowiedziana od środka i masa zdjęć to wystarczające powody, by po nią sięgnąć, a na dodatek dobrze się to czyta.

Jedyny minus, to jej długość. Mogłaby być przynajmniej tak długa, żeby starczyła na równoległe przesłuchanie dyskografii Pink Floyd, a mimo oszczędzania i przerw w czytaniu (ale nie słuchaniu) skończyła mi się gdzieś na początku „The Final Cut” :)

Podobne wpisy:
  • Brak
  • Komentarze

    4 komentarze do “Moje wspomnienia – Nick Mason”

    1. meak, 5 stycznia 2006 o 19:38. Permalink.

      Jak dla mnie „Final Cut” to właściwe miejsce, dalej nie ma sensu PF słuchać, a całe ich zejście po latach to już (o sobie rzecz jasna mówię) muzyka bez tej głębi jaka była na wszystkich wczesnych, kultowych płytach.

    2. da.killa, 5 stycznia 2006 o 19:56. Permalink.

      „Learning To Fly” czy „High Hopes” też są przyjemne, a i „Pulse” można posłuchać.

    3. KubaWinter, 6 stycznia 2006 o 07:02. Permalink.

      Meak, nie zgodzę się z Tobą. Płyta „Momentary laps of reason” to (można to tak określić) powrót do korzeni. IMO również dobra płyta Floydów.

    4. AvantaR, 6 stycznia 2006 o 12:52. Permalink.

      Moze tez zaczne krecic na swieta i dzieki temu bede wiecej prezentow dostawal :D

    Zostaw komentarz




    Quicktags:

    Uwaga: Ten wpis dodałem ponad 5 lat(a) temu. Całkiem możliwe, że od tego czasu napisałem coś nowego związanego z tematem, który chcesz skomentować.