Śpieszmy się kochać komputery…

Gdy dzisiejszego ranka energetycy zaserwowali nam nagłą chwilę bez prądu nie przeczuwałem jakie będzie miała konsekwencje. Wkurzyłem się jedynie, że nie będziemy mogli z Grześkiem obejrzeć „Złotej rączki” i przez myśl mi nie przeszło, że w tym momencie ostatnie tchnienie wydał mój bliski przyjaciel, wierny towarzysz. Po kreskówkach wróciłem do pracy i zabrałem się za włączanie komputerów. Ubik, mój stary desktop, ostatnio na emeryturze ograniczającej się do udostępniania drukarki, nie odpowiadał na naciśnięcie przycisku „Power”. Sprawdzenie okablowania, poprawienie wtyczki w gniazdku itp. nic nie dało. Wykrzesał z siebie tylko krótkie mrugnięcie diodami na pożegnanie.

W pierwszym odruchu chciałem go reanimować, próbując wymienić zasilacz na jeden z trzech, które w martwych pecetach stoją w piwnicy, ale jako dobry przyjaciel pozwoliłem mu odejść, nie przedłużając agonii. Sięgnąłem po leżący na dnie szafy router Asus WL-600g, który dostałem ze dwa lata temu, uparcie odmawiający połączenia się z Neostradą, w nadziei, że po tym jak niedawno zmieniono nam Neo na 1 megabit zacznie w końcu wykonywać swoje zadanie. O dziwo dioda od ADSL zapaliła się błyskawicznie i wystarczyło powalczyć chwilę z podłączeniem drukarki by mógł przejąć obowiązki zmarłego.

Tak więc zimny korpus Ubika stoi na razie obok biurka przy którym siedzę i czeka na zesłanie do piwnicy, a ja mogę tylko poświęcić mu tę notkę, bo to komputer dla mnie znaczący.

To na Ubiku po raz pierwszy zainstalowałem Linuksa. To na nim uczyłem się programowania w PHP zaczynając od psucia i PHP Nuke’a. To na nim pisałem swoje pierwsze skrypty i dłubałem w specach pakietów rpm. Na Ubiku napisałem swoją magisterkę, a moja Żona wyrzeźbiła swoją w LaTeX-u. To na nim spędziłem długie godziny na grze w Quake’a, Homeworld i Neverwiter Nights. Na nim zarobiłem pierwsze pieniądze na robieniu stron. Na Ubiku napisałem wszystkie (poza pierwszą) wersje strony pola. Na nim zacząłem blogować. To Ubik był podpięty do mojego pierwszego stałego łącza.

Trzy i pół roku temu zastąpił go laptop Valis, ale jeszcze do niedawna służył jako narzędzie pracy mojej Żony produkując sprawdziany dla jej uczniów. W ostatniej chwili Żona zdążyła przenieść się na nowego laptopa, ale nie spodziewałem się, że Ubik tak szybko odejdzie z naszego WLAN-u.

Żegnaj, dzielny komputerze. Dziękuję za wszystkie te chwile. Dziwnie cicho w pokoju bez szumu Twojego wentylatora.

Może Ci się również spodoba

  • U mnie, po każdej awarii zasilania muszę resetować BIOS żeby komputer wrócił do życia. Inaczej mruga smętnie diodą i tyle z niego jest. Może to tylko śpiączka, a nie zgon? :)

  • mazdac

    u mnie Thor będzie miał 3 życie (3 wymiana pł. głównej).

  • [‚]

    Niech mu piwnica chłodną będzie.

  • RIP Ubiku. Oby ci się lepiej żyło w Krainie WIecznego Krzemu.

  • lol

    Tam gdzie nikt nie instaluje windowsa a piękne kobiety wciskają przycisk power…