Golfowe różności

Nazbierało mi się trochę zaległych wpisów dotyczących golfa. Załatwię je za jednym zamachem w niniejszym wpisie :)

Akademia Golfa na DVD – za darmo

Tak, tak – można dostać podwójne DVD z nauką gry w golfa za całkowitą darmochę, nie płacąc nawet kosztów wysyłki. Coś na kształt ubuntowego ShipIt, tylko bez rozsyłania kichy (ubunciarze wybaczcie, nie mogłem się powstrzymać :p)

Kto jest taki hojny? Volvo, a dokładniej Volvo Masters Amateur, czyli międzynarodowy program sponsoringu, który ma na celu promowanie golfa. Obejmuje cykl turniejów dla grających, pikniki golfowe i Akademię Golfa. Właśnie w ramach tej ostatniej można zamówić zestaw dwóch płyt DVD z lekcjami dla początkujących i zaawansowanych.

Na stronie można obejrzeć kilka filmików, co pewnie pomoże podjąć decyzję niezdecydowanym.

Golf24 Magazine

Jeden z sympatyczniejszych serwisów internetowych poświęconych golfowi, Golf24, zabrał się za wydawanie kwartalnika na papierze. Podesłali nam za darmochę stosik pierwszego numeru do rozdania wśród golfistów, więc mogłem obadać co to za dziwo.

Okazuje się, że całkiem przyzwoite to jest. Nie dość, że wreszcie dostajemy czasopismo golfowe nastawione w sporej części na początkujących, to na dodatek nie ma tam tych denerwujących pierdół, które z konkurencyjnego „Golf&Life” robią „Cosmopolitan” dla golfistów. Zamiast plotek, tekstów o samochodach czy modzie są przede wszystkim porady – już 20 stron porad Mike’a O’Briena dotyczących absolutnych podstaw (postawa, uchwyt, swing, krótka gra, gra w bunkrze itp.) warte jest wydania tych niecałych 10 złotych, a dochodzi do tego przegląd pól golfowych w Polsce (oczywiście Olszewka też tam jest :D), kompendium wiedzy o sprzęcie golfowym, co nieco o historii golfa czy sylwetkę Tigera Woodsa.

Ciekaw jestem, co po takim starcie wsadzą do drugiego numeru. Zanim się to okaże warto przejrzeć ten z jedynką na okładce.

„Nowe” kije

Jakiś czas temu udało mi się zmienić sprzęt. Stare Wilsony, o których tu kiedyś wspominałem zastąpiły również Wilsony, ale nieco nowsze. Od gościa, który co jakiś czas przywozi nam sprzęt wyłapany gdzieś na pchlim targu w Niemczech, kupiłem komplet żelaz (S-3) Wilson Staff i puttera Taylor Made. Do tego lekka torba Nike, solidny parasol i nieco rozklekotany wózek. Za to wszystko facet chciał 500 złotych, ale stargowałem do 340. Pewnie i tak przepłaciłem, ale nie mogłem się oprzeć putterowi.

Putterek, mimo że nie najnowszy, ale to zawsze Taylor Made i gra naprawdę fajnie. Muszę tylko się na niego przestawić, bo jest lżejszy od tego, którego wcześniej używałem i notorycznie nie dobijam.

Kije są nieco dziwne – główki wszystkich poza wedge’ami (te mają tylko „tyły” głowek wypełnione) są wypełnione jakimś tworzywem przypominającym grafit. Mimo „dziwności” grają fajnie, a że shafty (grafitowe Firestick) nie są tak sztywne jak w moich poprzednich (żelazne), mogę teraz grać ten sam dystans kijem o jeden numer słabszym. Sprzęt jest w dobrym stanie, główki mało porysowane, shafty wyglądają jak nowiutkie, a i gripy (Golf Pride) się świetnie trzymają.

Do tego do torby trafił driver Wilson ProStaff (10,5°), zabrany kuzynowi, który i tak nim nie grał (dzięki Marcin!) i mam jako taki zestaw, którym mogę się pobawić.

Mój sprzęt golfowy

Tragedia i beznadzieja

Mam się czym pobawić i mam gdzie – brak jeszcze umiejętności, bo ostatnio idzie mi gorzej niż źle. Bywa że robię i ponad 20 uderzeń więcej w porównaniu z końcem poprzedniego sezonu! Nie muszę chyba dodawać, że nie jestem zachwycony…

Dzięki znajomym golfistom, z którymi miałem okazję ostatnio pograć wiem, gdzie leży problem – za szybko się podnoszę i za szybko ruszam głowę.

Mam zamiar wziąć się za skorygowanie tego, jak tylko przestanie ciągle padać…

Na razie zacząłem notować wyniki, żeby wiedzieć, czy robię jakieś postępy.

Golf i GNOME

Już jakiś czas temu znalazłem na GnomeFiles znalazłem program GolfTracker, który pozwala śledzić własne postępy na polach golfowych. Wystarczy dodać pole (osobno dla różnych tee) by potem w łatwy sposób zapisywać swoje wyniki i porównywać je z poprzednimi. Prosto i przejrzyście. Fajna sprawa.

Może Ci się również spodoba

  • Wielkie dzięki za ten pierwszy URL. Na razie tłukę na driving range, bo jedyne miejsce w okolicy gdzie mogę szybko dojechać, pora wreszcie popatrzeć ‚jak to robią zawodowcy’ i jeszcze jakiegoś instruktora wynająć… A potem namiot pod pachę i do Olszewki ;)

    ł.

  • honey, Ty też? ;-)

  • Jajcuś: jak widzisz to naprawdę zaraźliwe :-) Oczywiście Ty musisz uprawiać inny sport i szanujemy to :-D

    A co do płytek, to są chyba gorsze niż ubuntu. W ubuntu nie piszą „cziping” albo „drajwer”. Mimo to są za darmo (a darowanemu koniowi się nie zagląda) i jakąś wiedzę golfową można załapać.

    honey: namiot bierz od razu i do Olszewki wal. da.killa podszkoli :-) A instruktor, to raczej niech poprawia i doskonali Cię później, jak będziesz miał podstawy.

  • honey: zapraszam!

    bmalkow: wiesz, że jest sposób na to by Jajcuś zaczął grać w golfa? Trzeba tylko zarazić golfem Ikę :)

  • Ja też, ja też :) Jak widać na zdjęciu z 1998 http://troll.linux.net.pl/~honey/ :)

    Fajna zabawa na po-pracy, odstresowuje prawie jak wspinaczka. Do Olszewki w końcu muszę zajrzeć, tylko tak daleko. Aghrrr!

    ł.

  • Hej, da.killa, a kiedyś pisałeś, że z namiotem to nie bardzo do Olszewki ;-) BTW: Jadąc do Kostrzyna będę prawdopodobnie podróżował przez Bydzię, więc mógłbym zahaczyć o Wasze pole.

  • Krystek: pojedynczy namiot mogę bez problemu upchnąć na parkingu (trawiastym) jeżeli akurat nie będzie większej imprezy, która będzie wymagała całego parkingu.