Uwaga: ten wpis powstał dawno temu. Istnieje spora szansa, że nie odzwierciedla obecnych poglądów i opinii autora.
Jak sobie pomyślę, że na wakacje (byczenie się, wysypianie itp.) musze poczekac do listopada, to aż mnie skręca. Roboty po pachy… Prawie nie zsiadam z kosiarki, a tu jeszcze trzeba co i rusz przygotować salę, pomóc w gotowaniu, obsłużyc gości, naprstrykać zdjęć, napisać jakiś tekst, zaktualizowac stronę…
Nie mam czasu na nic… Masa zaległych mejli, w tym kilka ciekawych dotyczących strony o IceWM (jeżeli pisałeś do mnie ostatnio, to proszę, poczekaj na odpowiedź!), rozgrzebane plany dotyczące strony (komentarze do zdjęć, wyczyszczenie kodu XHTML, poprawki w CSS, …), filmy do obejrzenia, książki do przeczytania, znajomi do odwiedzenia, fora i grupy do potrollowania.
Jedyna rozrywka to wykradane ze snu nocne przeglądanie kawałeczka sieci i poczytywanie alt.pl.comp.os.linux.newbie – a i to tylko wątków, w których zabrał głos z “listy zasłużonych”, bo na czytanuie wszystkiego nie mam po prostu czasu. Cud, że udało mi się błysnąć na apcoln moją kaszanką :)
Pieprzony sezon… ale żyć z czegoś trzeba, nie?
Dodaj komentarz