Dobre anime za dwie dychy

Firma IDG, która sego czasu zarobiła u miłośników anime duże plusy za wydanie „Ghost in the Shell”, „Akiry” i obu serii „Stand Alone Complex”, najwyraźniej chce animaniakom znowu zrobić dobrze, bo wydaje sporą kolekcję filmów na DVD.

W skład pakietu wchodzą:

  • Millennium Actress
  • Ninja Scroll
  • Ghost in the Shell 2: Innocence
  • Cyber City Oedo
  • Sky Blue
  • Grobowiec świetlików
  • Spriggan
  • Vampire Hunter D
  • Space Firebird

A teraz najlepsze: wszystkie po 19,90! Trochę wypadłem z obiegu i większości tytułów nie kojarzę, ale wiem, że na pewno muszę kupić „Ghost in the Shell 2: Innocence” (5. grudnia) i „Grobowiec świetlików” (6. marca). Jeżeli uważacie, że inne filmy równiez są warte wydania dwóch dych, to proszę o podpowiedź w komentarzu.

Świat w obiektywie Grzesia

Zamiast przykładać się do nauki mówienia, Grzesiek zdobywa kolejne dziwne umiejętności. Dzisiaj nauczył się robić zdjęcia naszą cyfrówką:

(BTW: takie właśnie dupiate zdjęcia wychodzą w SE W910i)

Jak widać na zdjęciu przejęty był strasznie :) Natrzaskał ze trzydzieści fotek, na większości z nich nie ma nic, bo miał problemy ze zgraniem celowania w obiekt i szukania palcem spustu. Na szczęści kilka zdjęć nie dość, że cokolwiek przedstawia, to jeszcze jest w miarę ostrych, więc mogę jako pękający z dumy ojciec wrzucić tu owoce grzesiowej pracy.

Oto dzisiejszy samochód dnia (czyli auto, które danego dnia jest najbardziej męczone):

Nasz kot (a raczej nasza kota):

Zabawki:

No i dumny ojciec:

da.killa 2.0 – changelog i fotki

Pora na kolejny grzesiowy changelog!

Co słychać u Małego? Jeszcze bardziej rozrabia i dokazuje. Fantazję ma bujną bo łże jak najęty i wymyśla swoje wersje zdarzeń. To spore osiągnięcie jak na dzieciaka, którego słownik ma jakieś dziesięć wyrazów. No właśnie, mówienie… to achillesowa pięta Grzesia, nie może się przełamać by zacząć mówić coś więcej niż „mama”, „tata”, „baba”, „pić” czy „mniam”. Owszem, próbuje i idzie mu coraz lepiej, nawet można trochę z nim porozmawiać, ale z gadaniem jest w plecy.

W plecy nie jest za to z czytaniem – uwielbia książki i już ma ich więcej niż ja na początku podstawówki. Przegląda je sam, albo odpytuje nas z tego co jest na obrazkach (nic dziwnego, dziecko nauczycielki). Oczywiście czasem też życzy sobie czytania bajek.

Całe szczęście że lubi książki, bo jego parcie na oglądanie bajek w TV byłoby niepokojące. Ograniczamy mu je ile się da, ale walka o to jest czasem ciężka. Aktualnym przebojem są „Opowieści mamy Mirabelle” na Minimini (przy okazji polecam ten serial, bo to produkcja National Geographic, z której dzieciaki mogą się sporo dowiedzieć o zwierzakach i wysłuchać przemycanych morałów :p). Od dłuższego czasu na topie utrzymują się Filemon z Bonifacym, dzięki płytom z przygodami których Mały uczy się intensywnie obsługi odtwarzaczy DVD :)

Gra w golfa mu trochę przeszła, chociaż nadal lubi wziąć swój kij i trochę postukać w piłeczki. Częściej jednak wybiera przerzucanie piasku wielką łopatą (mamy taki fajny pełnowymiarowy a zarazem leciutki sprzęt), jeżdżenie po okolicy taczką i rozmaitymi traktorami, przyczepami itp.

Gdy akurat nie prowadzi prac rolnych lub budowlanych i nie gra w golfa, lubi porysować patykiem po podwórzu. Mnie też do tego zmusza i bardzo często nasze podwórko jest przystrojone kilkumetrowymi kotami czy owcami. Rysowanie sprawia mu frajdę nie tylko w dużej skali, właściwie codziennie spędzamy sporo czasu na bazgraniu pisakami. Ostatnio uczę go rysować buzię i idzie mu coraz lepiej, na tyle dobrze, że daje się zidentyfikować rysunek bez jego podpowiedzi :) Poza tym świetnie idzie mu rysowanie węży (długi bazgroł z kulką na jednym końcu) i kół od traktorów (o dziwo wyglądają jak koła, czasem nawet ze śrubami!).

No właśnie, traktory. Próbowaliśmy z Żoną niedawno policzyć ile ich ma w naszym domu i u dziadków – wyszło kilkanaście sztuk, ale na pewno jakieś pominęliśmy. Po dodaniu kombajnów czy przyczep okazuje się, że mógłby wyposażyć niezłe kółko rolnicze. Powoli przestają się mieścić i myślimy o wprowadzeniu szlabanu na nowe zabawki lub ustaleniu zasady, że za każdą nową wylatuje jedna stara.

No dobra, dosyć tego ględzenia. Dla tych, którzy dotrwali do tego miejsca mały bonusowa galeryjka – cztery fotki da.killi 2.0.

Pozdrowienia od Grzesia!