<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>silva rerum &#187; Rozrywka</title>
	<atom:link href="http://horodecki.net/kategorie/rozrywka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://horodecki.net</link>
	<description>czyli da.killi przechadzki po lesie rzeczy</description>
	<lastBuildDate>Sun, 10 Apr 2011 17:34:13 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Grzesiek w&#160;kinie</title>
		<link>http://horodecki.net/2010/02/17/grzesiek-w-kinie/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2010/02/17/grzesiek-w-kinie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Feb 2010 11:02:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prywata]]></category>
		<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[changelog]]></category>
		<category><![CDATA[grzesiek]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/?p=1547</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny kamień milowy w&#160;changelogu da.killi 2.0 &#8211; Grzesiek po raz pierwszy poszedł do kina! Nastawialiśmy i&#160;namawialiśmy go przez tydzień i&#160;w końcu (skuszony obietnicą popcornu) dał się przekonać do sobotniego poranka w&#160;bydgoskim Multikinie. W kinie ciągle dopytywał o&#160;obiecany popcorn, ale poza tym był nieźle przejęty całą sytuacją. Trzeba było widzieć jego minę, gdy podawał bilety dziewczynie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejny kamień milowy w&nbsp;changelogu da.killi 2.0 &#8211; Grzesiek po raz pierwszy poszedł do kina! Nastawialiśmy i&nbsp;namawialiśmy go przez tydzień i&nbsp;w końcu (skuszony obietnicą popcornu) dał się przekonać do sobotniego poranka w&nbsp;bydgoskim Multikinie.</p>
<p>W kinie ciągle dopytywał o&nbsp;obiecany popcorn, ale poza tym był nieźle przejęty całą sytuacją. Trzeba było widzieć jego minę, gdy podawał bilety dziewczynie stojącej &#8222;na bramce&#8221;! :)</p>
<p>W sali się nieco wyluzował, gdy okazało się, że przed ekranem są wystawione zabawki: kręgle, piłki, stolik z&nbsp;przyborami do rysowania i, co najważniejsze, skrzynia z&nbsp;klockami. Ledwo zdążyliśmy zbudować samochód z&nbsp;przyczepką i&nbsp;kawałek ściany z&nbsp;oknami zaczął się seans.</p>
<p>Młody zaczął wciągać &#8222;Braci Koala&#8221; i&nbsp;popcorn, a&nbsp;mnie w&nbsp;tym momencie dopadło poczucie uleciałej młodości&#8230; Tak przecież niedawno mój Ociec zabrał mnie po raz pierwszy do kina na poranek z&nbsp;&#8222;Bolkiem i&nbsp;Lolkiem&#8221;, a&nbsp;teraz ja sam przyprowadziłem przed duży ekran swoje dziecko&#8230; Ech&#8230;</p>
<p>Po dwóch odcinkach &#8222;Braci Koala&#8221; były dwa &#8222;Noddiego&#8221;, przyszła pora na podwójny &#8222;Świat małej księżniczki&#8221;. Wtedy Grześ oznajmił: &#8222;Nie lubię tej bajki!&#8221;, więc zwinęliśmy się z&nbsp;kina :)</p>
<p>Młody twierdzi, że mu się podobało (zwłaszcza &#8222;pokon&#8221;), ale dodaje, że nie chce jechać znowu, bo raz mu wystarczy ;)</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2011/04/10/da-killa-2-0-foto-changelog/" title="da.killa 2.0 &#8211; foto changelog">da.killa 2.0 &#8211; foto changelog</a>, <a href="http://horodecki.net/2010/01/30/automat-do-odsniezania/" title="Automat do odśnieżania">Automat do odśnieżania</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/11/19/swiat_w_obiektywie_grzesia/" title="Świat w obiektywie Grzesia">Świat w obiektywie Grzesia</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2010/02/17/grzesiek-w-kinie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A. R. Rahman ze&#160;Złotym Globem</title>
		<link>http://horodecki.net/2009/01/14/a-r-rahman-ze-zlotym-globem/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2009/01/14/a-r-rahman-ze-zlotym-globem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 22:29:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[bollywood]]></category>
		<category><![CDATA[klipy]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[ost]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/?p=1461</guid>
		<description><![CDATA[Większość miłośników kina po ogłoszeniu tegorocznego zdobywcy Złotego Globu za&#160;najlepszą ścieżkę dźwiękową pewnie zareagowała pytaniem &#8222;a co to za&#160;jeden?&#8221;, o&#160;ile wcześniej nie zaliczyła małego googlania po ogłoszeniu nominacji. Mam tę przewagę (ha!), że nie dość że kojarzę pana Rahmana bez googlania i&#160;potrafię wymienić kilka innych filmów, do których muzykę pisał, to jeszcze parę z&#160;nich widziałem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Większość miłośników kina po ogłoszeniu tegorocznego zdobywcy Złotego Globu za&nbsp;najlepszą ścieżkę dźwiękową pewnie zareagowała pytaniem &#8222;a co to za&nbsp;jeden?&#8221;, o&nbsp;ile wcześniej nie zaliczyła małego googlania po ogłoszeniu nominacji. Mam tę przewagę (ha!), że nie dość że kojarzę pana Rahmana bez googlania i&nbsp;potrafię wymienić kilka innych filmów, do których muzykę pisał, to jeszcze parę z&nbsp;nich widziałem. Na liście &#8222;zaliczonych&#8221; obrazów, przy których A.R. maczał palce, mam: <em>&#8222;Dil Se&#8230;&#8221;</em>, <em>&#8222;Lagaan&#8221;</em>, <em>&#8222;Yuva&#8221;,</em> <em>&#8222;Swades&#8221;</em> i&nbsp;<em>&#8222;Guru&#8221;</em>, a&nbsp;na półce czekają jeszcze DVD z&nbsp;<em>&#8222;Bombay&#8221;</em> i&nbsp;<em>&#8222;Kandukondain Kandukondain&#8221;</em>.</p>
<p>Tak, tak &#8211; dobrze się domyślacie. Te tytuły to filmy z&nbsp;Indii, do których upodobanie <a href="http://horodecki.net/2008/03/03/zanurzam_sie_w_filmowej_egzotyce/">zaczęte przed rokiem</a> nadal mi nie przeszło. Wręcz przeciwnie, nie dość, że nadal oglądam filmy (i wciągam w&nbsp;to znajomych), to jeszcze namiętnie słucham ścieżek dźwiękowych. Beznadziejny przypadek :)</p>
<p>Kilka utworów z&nbsp;rahmanowych soundtracków ma stałe miejsce na mojej podręcznej playliście w&nbsp;telefonie. Jest między nimi śliczny utwór <em>&#8222;Barso Re&#8221;</em> z&nbsp;filmu <em>&#8222;Guru&#8221;</em>:</p>
<p><a href="http://horodecki.net/2009/01/14/a-r-rahman-ze-zlotym-globem/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p>i oczywiście megahicior <em>&#8222;Chaiyya Chaiyya&#8221;</em> z&nbsp;<em>&#8222;Dil Se&#8230;&#8221;</em>, który mogą kojarzyć także miłośnicy hollywoodzkiego kina, bo trafił do filmu Spike&#8217;a Lee <em>&#8222;Inside Man&#8221;</em> (u nas to chodziło bodajże jako <em>&#8222;Plan doskonały&#8221;</em>).</p>
<p><a href="http://horodecki.net/2009/01/14/a-r-rahman-ze-zlotym-globem/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p>Ścieżka do <em>&#8222;Slumdog Millionaire&#8221;</em>, która przyniosła Rahmanowi Złoty Glob oczywiście różni się od tych, które pisał dla filmów indyjskich, znacznie bardziej pasuje do naszego kręgu kulturowego.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1441" title="Slumdog Millionaire - OST" src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2009/01/slumdog-ost.jpg" alt="Slumdog Millionaire - OST" width="500" height="496" /></p>
<p>Wrażenie &#8222;zachodniości&#8221; powodują głównie piosenki brzmiące całkiem euro-amerykańsko, ale tak naprawdę są śpiewane jak najbardziej azjatyckich wykonawców, mimo mylących nazwisk/pseudonimów. Pani podpisująca się jako M.I.A. (tamilskie korzenie) stoi za&nbsp;największym przebojem z&nbsp;albumu &#8211; <em>&#8222;Paper Planes&#8221;</em>, <em>&#8222;Gangsta Blues&#8221;</em> wykonał niejaki BlaaZe (też Tamil), a&nbsp;pościelówkowe <em>&#8222;Dreams On Fire&#8221;</em> wyśpiewała Suzanne D&#8217;Mello, specjalizująca się w&nbsp;playbackach do filmów bollywoodzkich.</p>
<p>Do tego dokładamy instrumentalne utwory tradycyjne indyjskie brzmienia łączą się z&nbsp;nowoczesnym, często dość drapieżnym aranżem (<em>&#8222;Riots&#8221;</em>, <em>&#8222;Liquid Dance&#8221;</em>, <em>&#8222;Millionaire&#8221;</em>) i&nbsp;mamy przystępną dla zachodniego słuchacza płytę, na której przemycono kilka piosenek, które równie dobrze mogłyby trafić do filmu z&nbsp;bombajskiej fabryki snów: <em>&#8222;Ringa Ringa&#8221;</em>, <em>&#8222;Aaj Ki Raat&#8221;</em>, <em>&#8222;Jai Ho&#8221;</em>, tym bardziej, że są zaśpiewane przez gwiazdy indyjskiej muzyki filmowej takie jak Alka Yagnik, Sony Ningam i&nbsp;Sukhwinder Singh (to on śpiewa <em>&#8222;Chaiyya Chaiyya&#8221;</em>). Muszę przyznać, że właśnie te ostatnie ścieżki najbardziej przypadły mi do gustu, ale to pewnie przez roczne bolly-pranie mózgu :)</p>
<p>Ścieżka dźwiękowa bardzo zaostrzyła moją ochotę na obejrzenie <em>&#8222;Slumdog Millionaire&#8221;</em>. Trochę na nią jeszcze trzeba będzie poczekać &#8211; film ma u&nbsp;nas premierę dopiero 27. lutego. Ciekawe czy do tego czasu Merlin lub Empik raczą wprowadzić płytę do sprzedaży, bo jak na razie to wstyd, że nie ma jak kupić albumu nagrodzonego Złotym Globem.</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2008/12/07/zart_z_product_placement/" title="Żart z product placement">Żart z product placement</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/11/13/w910i_-_moj_nowy_telefon/" title="W910i &#8211; mój nowy telefon">W910i &#8211; mój nowy telefon</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/05/12/portishead_-_third/" title="Portishead &#8211; &#8222;Third&#8221;">Portishead &#8211; &#8222;Third&#8221;</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2009/01/14/a-r-rahman-ze-zlotym-globem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PokerTH &#8211; sieciowy poker dla wszystkich platform</title>
		<link>http://horodecki.net/2008/12/22/pokerth-sieciowy-poker-dla-wszystkich-platform/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2008/12/22/pokerth-sieciowy-poker-dla-wszystkich-platform/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Dec 2008 14:59:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[gra]]></category>
		<category><![CDATA[online]]></category>
		<category><![CDATA[poker]]></category>
		<category><![CDATA[qt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/?p=1384</guid>
		<description><![CDATA[Jeżeli tak jak ja lubicie pograć sobie w&#160;pokera Texas Hold&#8217;em, a&#160;nie macie pod ręką partnerów do gry, to proponuję ściągnięcie i&#160;zainstalowanie programu PokerTH. Ta opensource&#8217;owa aplikacja dostępna jest zarówno dla Linuksa, jak i&#160;Windows i&#160;MacOS. Na dwóch pierwszych platformach mamy wybór między instalatorem a&#160;wersją gotową do odpalenia bez instalacji. Wystarczy kliknąć i&#160;już można grać. Grać można [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeżeli tak jak ja lubicie pograć sobie w&nbsp;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Texas_Hold%27em">pokera Texas Hold&#8217;em</a>, a&nbsp;nie macie pod ręką partnerów do gry, to proponuję <a href="http://www.pokerth.net/content/view/16/60/">ściągnięcie</a> i&nbsp;zainstalowanie programu <a href="http://www.pokerth.net/component/option,com_frontpage/Itemid,1/">PokerTH</a>. Ta opensource&#8217;owa aplikacja dostępna jest zarówno dla Linuksa, jak i&nbsp;Windows i&nbsp;MacOS. Na dwóch pierwszych platformach mamy wybór między instalatorem a&nbsp;wersją gotową do odpalenia bez instalacji. Wystarczy kliknąć i&nbsp;już można grać.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1385" title="PokerTH" src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/12/pokerth01.png" alt="PokerTH" width="458" height="377" /></p>
<p>Grać można na trzy sposoby &#8211; z&nbsp;botami, w&nbsp;sieci lokalnej i&nbsp;w internecie. Najciekawsze jest oczywiście trzecie rozwiązanie. Na serwerze PokerTH zawsze jest z&nbsp;kim pograć, a&nbsp;jeżeli nie znajdziemy stołu, który by nam odpowiadał (za niska mała w&nbsp;ciemno lub za&nbsp;mała suma do dyspozycji), to zawsze możemy założyć swój.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1386" title="PokerTH - stół" src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/12/pokerth02.png" alt="PokerTH - stół" width="500" height="353" /></p>
<p>Minusem gry na otwartym serwerze są pajace, które za&nbsp;każdym razem jeszcze przed flopem wchodzą all-in nawet bez pary dwójek, ale oni najczęściej wypadają po pierwszym-drugim rozdaniu i&nbsp;zostają ludzie, którzy wiedzą jak grać, by mieć z&nbsp;tego frajdę i&nbsp;nie odbierać frajdy innym. Zresztą po kilku wieczorach przy PokerTH rozpoznaje się nicki i&nbsp;avatary sensownych graczy, więc prawdopodobieństwa trafienia na stół pełen łosi maleje.</p>
<p>Ważna sprawa &#8211; nie trzeba się bać o&nbsp;pieniądze, bo dolary jakich używa się w&nbsp;grze są czysto wirtualne i&nbsp;partyjki, nawet te przegrane, nic nie kosztują.</p>
<p>Gra jest naprawdę przyjemna, zapraszam więc do ściągania PokerTH. Może spotkamy się przy stole?</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2007/10/03/command_conquer_za_darmo/" title="Command &#038; Conquer za darmo">Command &#038; Conquer za darmo</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2008/12/22/pokerth-sieciowy-poker-dla-wszystkich-platform/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Żart z&#160;product placement</title>
		<link>http://horodecki.net/2008/12/07/zart_z_product_placement/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2008/12/07/zart_z_product_placement/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Dec 2008 10:30:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[britney spears]]></category>
		<category><![CDATA[żart]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[teledysk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/?p=1372</guid>
		<description><![CDATA[Chyba muszę założyć nową kategorię na blogu &#8211; &#8222;Wstydliwe wyznania&#8221;, bo ten wpis idealnie by do niej pasował&#8230; Wbiła się mi ostatnio gdzieś w&#160;głowę nowa piosenka Britney Spears (co oznacza, że coś się u&#160;niej bardzo poprawiło, bo od dawna nie miała wkręcających się kawałków) zatytułowana &#8222;Womanizer&#8221; i&#160;do tego stopnia, że rozejrzałem się w&#160;sieci za&#160;teledyskiem. Klip [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chyba muszę założyć nową kategorię na blogu &#8211; &#8222;Wstydliwe wyznania&#8221;, bo ten wpis idealnie by do niej pasował&#8230;</p>
<p>Wbiła się mi ostatnio gdzieś w&nbsp;głowę nowa piosenka Britney Spears (co oznacza, że coś się u&nbsp;niej bardzo poprawiło, bo od dawna nie miała wkręcających się kawałków) zatytułowana &#8222;Womanizer&#8221; i&nbsp;do tego stopnia, że rozejrzałem się w&nbsp;sieci za&nbsp;teledyskiem.</p>
<p>Klip taki sobie, podobny do reszty jej klipów, ale jeden kadr przykuł moją uwagę (i nie mam na myśli tu Britney na golasa, chociaż znowu muszę przyznać, że dawno tak dobrze nie wyglądała). Zrzut macie poniżej:</p>
<p><img class="aligncenter size-medium wp-image-1371" title="Żart z product placement teledysku Britney Spears "Womanizer"" src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/12/bs-w-pp.jpg" alt="" width="500" height="274" /></p>
<p>I jak? Zauważyliście żart? :)</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2009/01/14/a-r-rahman-ze-zlotym-globem/" title="A. R. Rahman ze Złotym Globem">A. R. Rahman ze Złotym Globem</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/05/12/portishead_-_third/" title="Portishead &#8211; &#8222;Third&#8221;">Portishead &#8211; &#8222;Third&#8221;</a>, <a href="http://horodecki.net/2007/12/03/dobre_muzyczne_wiesci_na_2008/" title="Dobre muzyczne wieści na 2008">Dobre muzyczne wieści na 2008</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2008/12/07/zart_z_product_placement/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dobre anime za&#160;dwie dychy</title>
		<link>http://horodecki.net/2008/11/19/dobre_anime_za_dwie_dychy/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2008/11/19/dobre_anime_za_dwie_dychy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Nov 2008 20:20:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[anime]]></category>
		<category><![CDATA[dvd]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/?p=1366</guid>
		<description><![CDATA[Firma IDG, która sego czasu zarobiła u&#160;miłośników anime duże plusy za&#160;wydanie &#8222;Ghost in the Shell&#8221;, &#8222;Akiry&#8221; i&#160;obu serii &#8222;Stand Alone Complex&#8221;, najwyraźniej chce animaniakom znowu zrobić dobrze, bo wydaje sporą kolekcję filmów na DVD. W skład pakietu wchodzą: Millennium Actress Ninja Scroll Ghost in the Shell 2: Innocence Cyber City Oedo Sky Blue Grobowiec świetlików [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Firma IDG, która sego czasu zarobiła u&nbsp;miłośników anime duże plusy za&nbsp;wydanie <a href="http://horodecki.net/2005/09/30/w_kocu_ciekawy_dodatek_do_czasopisma/">&#8222;Ghost in the Shell&#8221;</a>, <a href="http://horodecki.net/2006/01/04/akira_za_dwie_dychy/">&#8222;Akiry&#8221;</a> i&nbsp;obu serii <a href="http://horodecki.net/2006/12/07/idg_wydaje_gitssac_2nd_gig/">&#8222;Stand Alone Complex&#8221;</a>, najwyraźniej chce animaniakom znowu zrobić dobrze, bo wydaje sporą <a href="http://kino.idg.pl/kolekcje/46-Anime.html">kolekcję filmów na DVD</a>.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1367" title="kolekcja anime IDG" src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/11/kolekcja_anime.jpg" alt="" width="500" height="227" /></p>
<p>W skład pakietu wchodzą:</p>
<ul>
<li>Millennium Actress</li>
<li>Ninja Scroll</li>
<li>Ghost in the Shell 2: Innocence</li>
<li>Cyber City Oedo</li>
<li>Sky Blue</li>
<li>Grobowiec świetlików</li>
<li>Spriggan</li>
<li>Vampire Hunter D</li>
<li>Space Firebird</li>
</ul>
<p>A teraz najlepsze: wszystkie po 19,90! Trochę wypadłem z&nbsp;obiegu i&nbsp;większości tytułów nie kojarzę, ale wiem, że na pewno muszę kupić &#8222;Ghost in the Shell 2: Innocence&#8221; (5. grudnia) i&nbsp;&#8222;Grobowiec świetlików&#8221; (6. marca). Jeżeli uważacie, że inne filmy równiez są warte wydania dwóch dych, to proszę o&nbsp;podpowiedź w&nbsp;komentarzu.</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2008/08/19/dla_kazdego_cos_animowanego/" title="Dla każdego coś animowanego">Dla każdego coś animowanego</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/10/17/odtwarzacz_dvd_bez_blokady_regionalnej/" title="Odtwarzacz DVD bez blokady regionalnej?">Odtwarzacz DVD bez blokady regionalnej?</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/03/03/zanurzam_sie_w_filmowej_egzotyce/" title="Zanurzam się w filmowej egzotyce">Zanurzam się w filmowej egzotyce</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2008/11/19/dobre_anime_za_dwie_dychy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dla każdego coś animowanego</title>
		<link>http://horodecki.net/2008/08/19/dla_kazdego_cos_animowanego/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2008/08/19/dla_kazdego_cos_animowanego/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 19 Aug 2008 20:30:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[aardman]]></category>
		<category><![CDATA[anime]]></category>
		<category><![CDATA[dvd]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<category><![CDATA[ghibli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/?p=1299</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio postanowiliśmy urozmaicić listę naszych filmowych zakupów i&#160;kupić coś nie będącego filmem z&#160;Bollywood :) Zakupów starczyło do obdzielenia całej naszej małej rodzinki i&#160;wszystkie z&#160;nich chciałbym Wam polecić. Zwierzo-zwierzenia Na początek to co dostałem ja, czyli DVD z&#160;kapitalnym plastelinkowym serialem ze&#160;studia Aardman. Wyobraźcie sobie wypowiedzi różnych ludzi na takie tematy jak zdrowie, praca, jedzenie czy gwiazdka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio postanowiliśmy urozmaicić listę naszych filmowych zakupów i&nbsp;kupić coś nie będącego filmem z&nbsp;Bollywood :) Zakupów starczyło do obdzielenia całej naszej małej rodzinki i&nbsp;wszystkie z&nbsp;nich chciałbym Wam polecić.</p>
<h4>Zwierzo-zwierzenia</h4>
<p>Na początek to co dostałem ja, czyli DVD z&nbsp;kapitalnym plastelinkowym serialem ze&nbsp;studia Aardman. Wyobraźcie sobie wypowiedzi różnych ludzi na takie tematy jak zdrowie, praca, jedzenie czy gwiazdka włożone w&nbsp;usta, a&nbsp;raczej pyski i&nbsp;otwory gębowe rozmaitych stworzeń i&nbsp;będziecie mieli &#8222;Zwierzo-zwierzenia&#8221;.</p>
<p><a href="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/08/creature-comforts.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1300" title="Zwierzo-zwierzenia" src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/08/creature-comforts.jpg" alt="" width="500" height="372" /></a></p>
<p>Efekt komiczny jest gigantyczny, nic dziwnego że zakochałem się w&nbsp;&#8222;Zwierzo-zwierzeniach&#8221; od pierwszego kontaktu w&nbsp;TV. Biorąc pod uwagę <a href="http://merlin.pl/Zwierzo-Zwierzenia_Richard-Goleszowski/browse/product/2,610051.html;jsessionid=039BC38247D0F6500213621FF07E6442.LB2">śmieszną wręcz cene DVD</a> (niecałe dwie dychy) warto je nabyć, nawet mimo tego, że na płycie jest tylko lektor, bez oryginalnej wersji językowej.</p>
<h4>Baranek Shaun</h4>
<p>da.killa 2.0, codename Grzesiek, dostał aż dwie płyty. Każda z&nbsp;nich zawiera dziesięć odcinków innego serialu firmowanego przez studio Aardman, również ze&nbsp;zwierzakami w&nbsp;roli głównej. Głównymi bohaterami sa owce, ale jest też pilnujący ich pies, trójka wrednych świń i&nbsp;inne zwierzaki z&nbsp;farmy.</p>
<p><a href="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/08/shaun.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1302" title="Baranek Shaun" src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/08/shaun.jpg" alt="" width="500" height="400" /></a></p>
<p>Oficjalnie DVD są dla Małego, ale ja tez lubię zobaczyć jak Shaun urządza disco w&nbsp;owczarni (&#8222;Gorączka sobotniej nocy&#8221; się chowa) czy odchudza koleżankę (z kapitalnym cytatem z&nbsp;&#8222;Rocky&#8217;ego&#8221;). Każda z&nbsp;<a href="http://merlin.pl/Baranek-Shaun-czesc-1-Latawiec/browse/product/2,601484.html">dwóch</a> <a href="http://merlin.pl/Baranek-Shaun-czesc-2-Postrzyzyny/browse/product/2,601485.html">części</a> kosztuje 40 złotych.</p>
<h4>Rodzinka Yamadów</h4>
<p>Mojej Żonce (no powiedzmy, że jej, skoro pozostałe są rozdzielone między Małego i&nbsp;mnie) dostał się film z&nbsp;zupełnie innej bajki &#8211; anime z&nbsp;wytwórni Ghibli. Rysowany uproszczoną kreską obraz składa się z&nbsp;kilku historii z&nbsp;życia trójpokoleniowej japońskiej rodziny, której perypetie wydają się zadziwiająco swojskie.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/08/yamadas.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1301" title="Rodzinka Yamadów" src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/08/yamadas.jpg" alt="" width="500" height="319" /></a></p>
<p>Zabawna i&nbsp;pełna ciepła opowieść urzec może nawet zrażonych do japońskiej animacji, jeżeli tylko dadzą jej szansę. <a href="http://merlin.pl/Rodzinka-Yamadow-Studio-Ghibli_Isao-Takahata/browse/product/2,546859.html">Niecałe cztery dychy na Merlinie</a>.</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2008/11/19/dobre_anime_za_dwie_dychy/" title="Dobre anime za dwie dychy">Dobre anime za dwie dychy</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/10/17/odtwarzacz_dvd_bez_blokady_regionalnej/" title="Odtwarzacz DVD bez blokady regionalnej?">Odtwarzacz DVD bez blokady regionalnej?</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/03/03/zanurzam_sie_w_filmowej_egzotyce/" title="Zanurzam się w filmowej egzotyce">Zanurzam się w filmowej egzotyce</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2008/08/19/dla_kazdego_cos_animowanego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Portishead &#8211; &#8222;Third&#8221;</title>
		<link>http://horodecki.net/2008/05/12/portishead_-_third/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2008/05/12/portishead_-_third/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 May 2008 14:41:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[portishead]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/2008/05/12/portishead_-_third/</guid>
		<description><![CDATA[Trzecie studyjne wydawnictwo Portishead to zdecydowanie mój album roku, chociaż raczej pasowałby tu zwrot &#8222;wydarzenie roku&#8221;. Jedenaście lat oczekiwania przerywane powracającymi plotkami o&#160;nowej płycie nie poszło na marne. &#8222;Third&#8221; jest znakomity! Pokręcona, zimna, neurotyczna muzyka i&#160;wciąż niesamowity wokal Beth Gibbons ciągle robią wrażenie. Zanim odeślę was do tekstów fachowców zapraszam do obejrzenia, a&#160;właściwie posłuchania, pierwszego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trzecie studyjne wydawnictwo Portishead to zdecydowanie mój album roku, chociaż raczej pasowałby tu zwrot &#8222;wydarzenie roku&#8221;. Jedenaście lat oczekiwania przerywane powracającymi plotkami o&nbsp;nowej płycie nie poszło na marne. &#8222;Third&#8221; jest znakomity! Pokręcona, zimna, neurotyczna muzyka i&nbsp;wciąż niesamowity wokal Beth Gibbons ciągle robią wrażenie. Zanim odeślę was do tekstów fachowców zapraszam do obejrzenia, a&nbsp;właściwie posłuchania, pierwszego singla z&nbsp;płyty zatytułowanego &#8222;Machine Gun&#8221;.</p>
<p><a href="http://horodecki.net/2008/05/12/portishead_-_third/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p>Podobnie entuzjastyczne zdanie o&nbsp;&#8222;Third&#8221; mają recenzenci z&nbsp;<a href="http://wyborcza.pl/1,75475,5157043.html">&#8222;Gazety Wyborczej&#8221;</a> i&nbsp;<a href="http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=3800&amp;Itemid=91">&#8222;Przekroju&#8221;</a>, więc odpuszczę sobie próby jakiegoś głębszego opisania płyty, skoro ktoś zrobił to za&nbsp;mnie :) Za to pochwalę się, że wkrótce po zakupie nowej płyty Portishead (pięć dych, lub trzy dychy w&nbsp;&#8222;polskiej cenie&#8221;) skorzystałem z&nbsp;promocji na Merlinie i&nbsp;szarpnąłem się na komplet albumów. Dzięki temu, za&nbsp;jedyne 82 złote zamieniłem moje kasety z&nbsp;&#8222;Dummy&#8221; i&nbsp;&#8222;Portishead&#8221; na lśniące płytki, odzyskałem zgubioną przez brata &#8222;Roseland NYC Live&#8221; (brati, już możesz nie szukać, łotrze!) i&nbsp;zalegalizowałem empetrójki z&nbsp;solowym albumem Beth Gibbons &#8222;Out of Season&#8221;.</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/05/portishead.jpg" alt="Płyty Portishead" class="imageframe" height="375" width="500" /></p>
<p>Możecie mi zazdrościć :p</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2007/12/03/dobre_muzyczne_wiesci_na_2008/" title="Dobre muzyczne wieści na 2008">Dobre muzyczne wieści na 2008</a>, <a href="http://horodecki.net/2009/01/14/a-r-rahman-ze-zlotym-globem/" title="A. R. Rahman ze Złotym Globem">A. R. Rahman ze Złotym Globem</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/12/07/zart_z_product_placement/" title="Żart z product placement">Żart z product placement</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2008/05/12/portishead_-_third/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zanurzam się w&#160;filmowej egzotyce</title>
		<link>http://horodecki.net/2008/03/03/zanurzam_sie_w_filmowej_egzotyce/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2008/03/03/zanurzam_sie_w_filmowej_egzotyce/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 16:11:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prywata]]></category>
		<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[bollywood]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/2008/03/03/zanurzam_sie_w_filmowej_egzotyce/</guid>
		<description><![CDATA[Prawie miesiąc temu obiecałem wam, że się przyznam na jakim filmie chlipałem jak bóbr i dzisiaj spełniam tę obietnicę. Wyznałem już swoją słabość do country, więc dużo bardziej swojego giczego wizerunku już zepsuć nie mogę. A może? :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h4>Wyznanie</h4>
<p>Prawie miesiąc temu obiecałem wam, że się przyznam na jakim filmie chlipałem jak bóbr i&nbsp;dzisiaj spełniam tę obietnicę. Wyznałem już swoją słabość do country, więc dużo bardziej swojego giczego wizerunku już zepsuć nie mogę. A może? :)</p>
<p>OK, bez zbędnego przedłużania zdradzę o&nbsp;jaki film chodzi. To hit z&nbsp;2003 roku noszący tytuł &#8222;Gdyby jutra nie było&#8221;. Już widzę wasze miny :) &#8222;Hit? Jaki hit? Nigdy o&nbsp;nim nie słyszałem!&#8221; Nic dziwnego &#8211; to rzeczywiście przebój, ale nie pochodzący z&nbsp;Hollywood, tylko z&nbsp;mojego najnowszego filmowego odkrycia, objawienia niemalże, czyli Bollywood. Tak, oczy was nie mylą, napisałem &#8222;Bollywood&#8221;!</p>
<h4>da.killa wsiada do pociągu do Bollywood</h4>
<p>Moja przygoda z&nbsp;Bollywood zaczęła się dużo później niż mogła. Pierwszym filmem jaki miałem w&nbsp;rękach był dołączony do &#8222;Nowego Dnia&#8221; ze&nbsp;dwa lata temu &#8222;Czasem słońce, czasem deszcz&#8221;. Miałem w&nbsp;rękach i&nbsp;odłożyłem w&nbsp;kąt. Słyszałem wcześniej trochę o&nbsp;tym kinie oraz o&nbsp;tym jak wyglądają typowe produkcje i&nbsp;pomyślałem sobie &#8222;Tańce, śpiewy, trzy godziny i&nbsp;cała reszta tej egzotyki? To nie dla mnie!&#8221;. Może i&nbsp;dobrze się stało, bo całkiem możliwe, że nie byłem gotowy na zakochanie się w&nbsp;bollywoodzkich filmach.</p>
<p>Dłuższy czas później (rok?) trafiłem na Canal+ na indyjski film akcji (prawdę powiedziawszy takie ścisłe kategoryzowanie jest nieco nietrafne w&nbsp;tym przypadku, ale o&nbsp;tym potem), &#8222;Jestem przy tobie&#8221;. Trafiłem w&nbsp;trakcie filmu i&nbsp;nie obejrzałem do końca, ale kontakt nawiązałem. Okazało się, że konwencja mi nie przeszkadza &#8211; nawet długie piosenki, które pojawiają się ni stąd, ni zowąd nie irytowały mnie tak jak się spodziewałem. &#8222;Hej! To nie jest takie złe!&#8221;</p>
<p>Pierwsze spotkanie miałem za&nbsp;sobą &#8211; przyszła pora na pełniejszy kontakt, ale przyszło mi na niego czekać znowu dłuższą chwilę. Przez ten czas przygotowywał się we&nbsp;mnie grunt pod bollywoodzkie szaleństwo: znużenie europejskim i&nbsp;amerykańskim kinem, najpierw produkcjami ambitniejszymi, a&nbsp;później także czysto rozrywkowymi. Najprawdopodobniej to ta całkowita odmienność filmów bollywoodzkich od zachodnich spowodowała, że się w&nbsp;nich zadurzyłem.</p>
<h4>&#8222;Gdyby jutra nie było&#8221; (&#8222;Kal Ho Naa Ho&#8221;)</h4>
<p>Niedawno zobaczyłem w&nbsp;programie tv, że C+ znowu pokazuje jakiś film bollywoodzki, &#8222;Gdyby jutra nie było&#8221; i&nbsp;tym razem zapolowałem na niego. Obejrzałem w&nbsp;całości, przykuty do ekranu na ponad 180 minut! Dobrze, że nikogo nie było w&nbsp;domu (poza Grzesiem, który okazał zrozumienie i&nbsp;bawił się grzecznie, nie przeszkadzając tacie) i&nbsp;nikt nie widział jak chlipię :)</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/03/khnh.jpg" alt="khnh.jpg" class="imageframe" height="333" width="500" /></p>
<p>Zaskakujący zbieg okoliczności sprawił, że następnego dnia jako dodatek do&#8230; &#8222;Pani Domu&#8221; była podłączona płyta z&nbsp;&#8222;Gdyby jutra nie było&#8221;. Dzięki temu mogłem zaraz obejrzeć ten film po raz drugi, z&nbsp;Żoną (ta zimna żmija nie płakała! ;D) i&nbsp;po raz trzeci, z&nbsp;Mamą (chlipała razem ze&nbsp;mną).</p>
<p>Skąd łzy? Tak naprawdę to łatwo się wzruszam na filmach, serio. Kiedyś tak nie było, ale od czasu gdy jestem z&nbsp;moją Lubą, trafiają mnie wszystkie łzawe momenty z&nbsp;rozstawaniem się zakochanych par itp. A po narodzinach da.killi 2.0 moja &#8222;chlipliwość&#8221; jeszcze wzrosła. Założenie rodziny rozstroiło mnie emocjonalnie :)</p>
<p>W &#8222;Kal Ho Naa Ho&#8221; (jak każdy maniak chętniej posługuję się oryginalnymi tytułami niż polskimi tłumaczeniami, dzięki czemu zdobywam więcej punktów do lansu :p) nie dość, że fragmenty &#8222;sierdce szczipatielnoje&#8221; są tu częste, to jeszcze złapały mnie oczarowanego totalnie przez feerię barw, oszołomionego scenami tanecznymi, wytrąconego z&nbsp;równowagi zupełnie innym podejściem do gry aktorskiej niż ta, do której jest przyzwyczajony widz zachodni, nagłymi przejściami od komedii do dramatu, łatwością z&nbsp;jaką długo budowany obraz szczęścia potrafi w&nbsp;sekundzie rozsypać się i&nbsp;ustąpić miejsca tragedii. A fakt, że główna aktorka (Preity Zinta) wyglądała naprawdę mmrrrr! też pewnie ułatwił moje poddanie się bollywoodzkiej magii :)</p>
<p>O czym jest film, który wycisnął ze&nbsp;mnie łzy? &#8222;Gdyby jutra nie było&#8221; to dziejąca się w&nbsp;malowniczo pokazanym Nowym Jorku romantyczna historia miłosna z&nbsp;trojgiem bohaterów: Amanem (największa obecnie gwiazda Bollywood &#8211; Shahrukh Khan), Rohitem (Saif Ali Khan) i&nbsp;Neiną (Preity Zinta). Nie powiem więcej ani słowa, bo mógłbym zdradzić jeden ze&nbsp;zwrotów akcji, a&nbsp;nie chciałbym pozbawiać przyjemności tych, których do obejrzenia filmu uda mi się zachęcić.</p>
<p>Urzekł mnie nie tylko obraz, ale i&nbsp;muzyka. Nigdy bym się tego nie spodziewał, ale ścieżka do &#8222;KHNH&#8221; (a także do dwóch innych obrazów, o&nbsp;których napiszę poniżej) całkowicie zawładnęła wszystkimi moimi odtwarzaczami. Przepięknie pokazana piosenka &#8222;Maahi Ve&#8221; (po prostu uwielbiam ten fragment filmu), urocze &#8222;Kuch To Hua Hai&#8221; czy &#8222;Kal Ho Naa Ho&#8221; niosą tyle pozytywnej energii, że trudno się od nich oderwać. A swobodna wariacja na temat &#8222;Pretty Woman&#8221; to już czyste szaleństwo.</p>
<h4>&#8222;Jestem przy tobie&#8221; (&#8222;Main Hoon Na&#8221;)</h4>
<p>Chwilę później, znowu w&nbsp;&#8222;Pani Domu&#8221; (chyba trzeba pomyśleć o&nbsp;prenumeracie :D) był kolejny film, tym razem ten, od fragmentu którego zacząłem przygodę z&nbsp;Bollywood, czyli &#8222;Jestem przy tobie&#8221;. Rzuciłem się na niego i&#8230; znowu mi się podobało.</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/03/mhn.jpg" alt="mhn.jpg" class="imageframe" height="314" width="500" /></p>
<p>&#8222;Main Hoon Na&#8221; (2004) to świetny przykład tego, jak w&nbsp;jednym filmie łączy się płynnie kilka gatunków. Główny bohater, Ram Sharma (ponownie Shahrukh Khan), jest majorem armii indyjskiej. W filmie musi uratować operację &#8222;Pojednanie&#8221; mającą być pierwszym krokiem naprawy stosunków między Indiami i&nbsp;Pakistanem, odnaleźć i&nbsp;przekonać do siebie żonę i&nbsp;syna swojego ojca, którzy go opuścili po tym jak przygarnął Rama &#8211; owoc romansu, pogodzić swojego przełożonego, generała Bakshi z&nbsp;jego córką Sanju, udając ucznia ochronić tę córkę przed terrorystami, którzy chcą w&nbsp;ten sposób zapobiec &#8222;Pojednaniu&#8221;, pomóc Sanju w&nbsp;rozkochaniu Lakshmana (czyli przyrodniego brata Rama). No i&nbsp;zdobyć serce pięknej nauczycielki chemii (mrrrrrr! Sushmita Sen, była Miss Universe). Wiem, że po przeczytaniu tego krótkiego (i, przyznaję, nieco chaotycznego) streszczenia nie uwierzycie mi w&nbsp;to co powiem, ale to wszystko mieści się w&nbsp;trzech godzinach filmu, dzieje się obok siebie i&nbsp;zupełnie się nie gryzie. W jednym momencie mamy komedię szkolną a&nbsp;po chwili przez romantyczną scenę przeskakujemy do dynamicznej sceny walki. Po drodze oczywiście scena taneczna z&nbsp;pięciominutową piosenką :)</p>
<p>Jak o&nbsp;piosenkach mowa &#8211; rockandrollowatą piosenkę &#8222;Gori, gori, gori&#8230;&#8221; ze&nbsp;sceny balu szkolnego podśpiewywałem tak namiętnie, że mój Ojciec zaczął się dopytywać, kiedy mi przejdzie :)</p>
<h4>&#8222;Czasem słońce, czasem deszcz&#8221; (&#8222;Kabhi Khushi Kabhie Gham&#8221;)</h4>
<p>Po pomyślnym kontakcie z&nbsp;dwoma bollywoodzkimi produkcjami zamarzyło mi się obejrzenie filmu, który wprowadził to kino do Polski, czyli &#8222;Czasem słońce, czasem deszcz&#8221;. Rzuciłem się przeszukiwania całego domu, ale płyty, którą wcześniej pogardliwie rzuciłem w&nbsp;kąt, nigdzie nie było. Z pomocą przyszedł mi Merlin, więc mogłem nadrobić zaległości, a&nbsp;na dodatek dostawić kolejne pudełko do kolekcji (a nie paskudną kopertę, w&nbsp;jakiej &#8222;K3G&#8221; dołączono do &#8222;Nowego dnia&#8221;).</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/03/k3g.jpg" alt="k3g.jpg" class="imageframe" height="331" width="500" /></p>
<p>Pochodzący z&nbsp;2001 roku &#8222;najkosztowniejszy film w&nbsp;historii indyjskiej kinematografii&#8221; (bo tak reklamowany był &#8222;Czasem słońce, czasem deszcz&#8221;) to dla odmiany właściwie jednowątkowa historia rodzinna. Pierwsza część (kolejną cechą bollywoodzkich filmów jest przerwa w&nbsp;okolicach połowy, dzięki której łatwiej wysiedzieć trzy godziny) dziejąca się w&nbsp;Indiach, opowiada o&nbsp;tym, jak miłość do Anjali, kobiety z&nbsp;nizin społecznych (w tej roli megagwiazda Bollywood, Kajol) staje się przyczyną wygnania z&nbsp;domu Rahula (po raz trzeci Shahrukh Khan), którego despotycznemu ojcu (zdetronizowany przez Shahrukha poprzedni król Bollywood &#8211; Amitabh Bachchan) nie w&nbsp;smak taki mezalians. Druga, tocząca się w&nbsp;Londynie, poświęcona jest próbie połączenia rodziny jakiej podejmuje się Rohan, młodszy brat Rahula.</p>
<p>I tu płynnie łączą się elementy komiczne z&nbsp;tragicznymi. W tych pierwszych świetnie się sprawdza Kajol, której przerysowana gra, tak odmienna od przeźroczystej metody preferowanej przez zachodnich aktorów, daje rewelacyjne efekty. Ciekaw jestem jak sobie radzi w&nbsp;filmach, w&nbsp;których nie gra tak &#8222;postrzelonych&#8221; postaci jak Anjali. W chwilach tragicznych widzowi wychowanemu na filmach europejskich i&nbsp;amerykańskich może być trudno się wczuć w&nbsp;dramat Rahula, gdy widzi sposób gry Shahrukh Khana, ale przy pewnej dozie empatii to się udaje, zapewniam was. Nawet moja Żonka się chwilami wzruszała :)</p>
<p>I znowu ścieżka dźwiękowa okazała się warta uwagi, zarówno żywiołowe &#8222;Say Shava Shava&#8221; jak i&nbsp;pełny emocji, prawie ośmiominutowy utwór noszący ten sam tytuł co film. A ponieważ jestem typowym wzrokowcem, moim ulubioną piosenką jest &#8222;Bole Chudiyan&#8221;, której rozbuchany &#8222;teledysk&#8221; z&nbsp;tłumem tancerzy w&nbsp;tradycyjnych indyjskich strojach jest także moim najukochańszym fragmentem całego &#8222;K3G&#8221;.</p>
<h4>&#8222;Trudna droga do miłości&#8221; (&#8222;Salaam Namaste&#8221;)</h4>
<p>Korzystając z&nbsp;faktu, że moja Żonka obchodziła urodziny (po raz kolejny dziewiętnaste, jak sama twierdzi) dołączyłem do naszej bollywoodzkiej kolekcji kolejną pozycję. Skoro DVD miało być dla Niej, a&nbsp;nie dla mnie to nie kierowałem się wyglądem aktorek, a&nbsp;aktorów :) Ze względu na obecność Saifa Alego Khana, który wpadł w&nbsp;oko Żonce w&nbsp;&#8222;Gdyby jutra nie było&#8221;, zdecydowałem się na &#8222;Salaam Namaste&#8221; z&nbsp;2005 roku.</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/03/sn.jpg" alt="sn.jpg" class="imageframe" height="256" width="500" /></p>
<p>Film okazał się uroczą komedią romantyczną. Myślałem, że nie dam rady żadnej obejrzeć, ale nieobecność na ekranie Toma Hanksa i&nbsp;Meg Ryan okazała się pomocna :) Historia dzieje się w&nbsp;Melbourne (tak, tak, w&nbsp;Australii) a&nbsp;jej główni bohaterowie to kucharz Nick (wspomniany już Saif Ali Khan) i&nbsp;spikerka z&nbsp;radia Salaam Namaste (Preity Zinta, mówiłem już, że jest mrrrrrrr!?). Zaczyna się oczywiście od spięcia (Nick spóźnia się do studia, Ambar mści się krytyką jego restauracji), ale już za&nbsp;chwilę rodzi się miłość. Potem mamy obowiązkową tragedię i&nbsp;zmierzamy do szczęśliwego finału.</p>
<p>&#8222;Salaam Namaste&#8221; jest odmieńcem. Jest znacznie bardziej przystępny dla zachodniego widza przez brak tradycyjnych strojów, obyczajów i&nbsp;innych elementów kultury. Piosenki też są bardziej popowe, a&nbsp;mniej indyjskie niż w&nbsp;filmach, o&nbsp;których pisałem przed chwilą. Najbardziej jednak jego odmienność uderzyła mnie w&nbsp;warstwie swobody obyczajowej: o&nbsp;ile filmy bollywoodzkie zazwyczaj nie pokazują nawet pocałunków (zastępując je pełnym niedosłownego erotyzmu tańcem), o&nbsp;tyle w&nbsp;&#8222;Trudnej drodze do miłości&#8221; (beznadziejny jest ten polski tytuł) nie tylko mamy pocałunki ale i&nbsp;kawałek namiętnej sceny między głównymi bohaterami.</p>
<p>Z tych wszystkich powodów mimo, że sprawdził się na piątkę jako komedia (ubawiliśmy się z&nbsp;Żoną nieźle), to moje świeżo rozbudzone pragnienie bollywoodzkości zaspokoił słabiej niż poprzednicy. Co to za&nbsp;film bez kawałka sari?</p>
<h4>Co dalej?</h4>
<p>To na razie wszystkie moje doświadczenia z&nbsp;bollywoodzkim kinem. Wszystkie, o&nbsp;ile nie liczyć totalnego niewypału jakim okazały się &#8222;Kroki w&nbsp;chmurach&#8221;(&#8222;Dhaai Akshar Prem Ke&#8221;, remake hollywoodzkiego &#8222;Spaceru w&nbsp;chmurach&#8221;). Film za&nbsp;free dała Gazeta Wyborcza z&nbsp;okazji Walentynek. Zabrałem się za&nbsp;niego ochoczo, ale nie dałem rady obejrzeć w&nbsp;całości. Okazał się kiepskim kinem z&nbsp;okolic klasy C. Brrrrrr! Na szczęście GW się niedługo zrehabilituje za&nbsp;tę wpadkę, bo na Dzień Kobiet zapowiedzieli &#8222;Salaam Namaste&#8221;.</p>
<p>Muszę się wkrótce wybrać do bydgoskiego Empiku, bo już nosi mnie na kolejny film :) A może uda się z&nbsp;Żonką wyskoczyć do Multikina na jeden z&nbsp;sześciu filmów (&#8222;Guru&#8221;, &#8222;Yuva&#8221;, &#8222;Ta Ra Rum Pum&#8221;, &#8222;Jhoom Barabar Jhoom&#8221;, &#8222;Dhoom 2&#8243;, &#8222;Chak De! India&#8221;) pokazywanych w&nbsp;ramach Bollywoodfestiwal.pl? Komedia romantyczna &#8222;Jhoom Barabar Jhoom&#8221; z&nbsp;Preity Zintą lub Shahrukh Khan jako trener żeńskiej drużyny hokeja na trawie (&#8222;Chak De! India&#8221;) są całkiem kuszące&#8230;</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2009/01/14/a-r-rahman-ze-zlotym-globem/" title="A. R. Rahman ze Złotym Globem">A. R. Rahman ze Złotym Globem</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/11/19/dobre_anime_za_dwie_dychy/" title="Dobre anime za dwie dychy">Dobre anime za dwie dychy</a>, <a href="http://horodecki.net/2008/08/19/dla_kazdego_cos_animowanego/" title="Dla każdego coś animowanego">Dla każdego coś animowanego</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2008/03/03/zanurzam_sie_w_filmowej_egzotyce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Elvis i&#160;Nixon</title>
		<link>http://horodecki.net/2008/02/29/elvis_i_nixon/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2008/02/29/elvis_i_nixon/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Feb 2008 16:53:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[archiwa]]></category>
		<category><![CDATA[elvis presley]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/2008/02/29/elvis_i_nixon/</guid>
		<description><![CDATA[Zapowiedziane wpisy czekają cierpliwie w&#160;kolejce, a&#160;ja sobie robię mały skok w&#160;bok i&#160;napiszę coś o&#160;Elvisie, bo dawno nic nie było :) Historia jest IMHO ciekawa i&#160;mało znana, więc postanowiłem się z&#160;Wami nią podzielić, tym bardziej, że trafiłem na kapitalne źródło archiwaliów jej dotyczących. Rankiem 21. grudnia 1970 Elvis Presley zjawił się w&#160;Białym Domu i&#160;poprosił o&#160;spotkanie z&#160;ówczesnym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapowiedziane wpisy czekają cierpliwie w&nbsp;kolejce, a&nbsp;ja sobie robię mały skok w&nbsp;bok i&nbsp;napiszę coś o&nbsp;Elvisie, bo dawno nic nie było :) Historia jest IMHO ciekawa i&nbsp;mało znana, więc postanowiłem się z&nbsp;Wami nią podzielić, tym bardziej, że trafiłem na kapitalne źródło archiwaliów jej dotyczących.</p>
<p>Rankiem 21. grudnia 1970 Elvis Presley zjawił się w&nbsp;Białym Domu i&nbsp;poprosił o&nbsp;spotkanie z&nbsp;ówczesnym prezydentem, czyli Richardem Nixonem. Wręczył ochronie odręcznie napisany list (a pismo miał fatalne!), w&nbsp;którym napisał co następuje:</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/02/elvislist.jpg" alt="List Elvisa do Nixona" class="imageframe" height="182" width="500" /></p>
<blockquote><p>Dear Mr. President.</p>
<p>First, I would like to introduce myself. I am Elvis Presley and admire you and have great respect for your office. I talked to Vice President Agnew in Palm Springs three weeks ago and expressed my concern for our country. The drug culture, the hippie elements, the SDS, Black Panthers, etc. do not consider me as their enemy or as they call it the establishment. I call it America and I love it. Sir, I can and will be of any service that I can to help the country out. I have no concern or motives other than helping the country out.</p>
<p>So I wish not to be given a&nbsp;title or an appointed position. I can and will do more good if I were made a&nbsp;Federal Agent at Large and I will help out by doing it my way through my  communications with people of all ages. First and foremost, I am an entertainer, but all I need is the Federal credentials. I am on this plane with Senator George Murphy and we&nbsp;have been discussing the problems that our country is faced with.</p>
<p>Sir, I am staying at the Washington Hotel, Room 505-506-507. I have two men who work with me by the name of Jerry Schilling and Sonny West. I am registered under the name of Jon Burrows. I will be here for as long as long as it takes to get the credentials of a&nbsp;Federal Agent. I have done an in-depth study of drug abuse and Communist brainwashing techniques and I am right in the middle of the whole thing where I can and will do the most good.</p>
<p>I am Glad to help just so long as it is kept very private. You can have your staff or whomever call me anytime today, tonight, or tomorrow. I was nominated this coming year one of America&#8217;s Ten Most Outstanding Young Men. That will be in January 18 in my home town of Memphis, Tennessee. I am sending you the short autobiography about myself so you can better understand this approach. I would love to meet you just to say hello if you&#8217;re not too busy.<br />
Respectfully,</p>
<p>Elvis Presley</p>
<p>P. S. I believe that you, Sir, were one of the Top Ten Outstanding Men of America also.<br />
I have a&nbsp;personal gift for you which I would like to present to you and you can accept it or I will keep it for you until you can take it.</p></blockquote>
<p>Elvis jako agent federalny zwalczający narkomanię wśród hippisów?!</p>
<p>Ludzie z&nbsp;Białego Domu odesłali Presleya do hotelu i&nbsp;kazali czekać na telefon. Spotkanie udało się załatwić i&nbsp;jeszcze tego samego dnia, o&nbsp;12.30, Król spotkał się z&nbsp;Prezydentem. Elvis wręczył Nixonowi prezenty (zdjęcia i&nbsp;Colta z&nbsp;WWII w&nbsp;eleganckiej skrzynce), pogadali sobie trochę i&nbsp;porobili wspólne zdjęcia.</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/02/elvisnixon.jpg" alt="Elvis i Nixon" class="imageframe" height="331" width="500" /></p>
<p>Jak dokładnie przebiegło spotkanie? To notatka sporządzona przez pracownika Białego Domu, Buda Krougha (zwróćcie uwagę na kawałek o&nbsp;Beatlesach):</p>
<blockquote><p>The meeting opened with pictures taken of the President and Elvis Presley.</p>
<p>Presley immediately began showing the President his law enforcement paraphernalia including badges from police departments in California, Colorado and Tennessee. Presley indicated that he had been playing Las Vegas and the President indicated that he was aware of how difficult it is to perform in Las Vegas.</p>
<p>The President mentioned that he thought Presley could reach young people, and that it was important for Presley to retain his credibility. Presley responded that be did his thing by &#8222;just singing.&#8221; He said that he could not get to the kids if he made a&nbsp;speech on the stage, that he had to reach them in his own way. The President nodded in agreement.</p>
<p>Presley indicated that he thought the Beatles had been a&nbsp;real force for anti-American spirit. He said that the Beatles came to this country, made their money, and then returned to England where they promoted an anti-American theme. The President nodded in agreement and expressed some surprise. The President then indicated that those who use drugs are also those in the vanguard of anti-American protest. Violence, drug usage, dissent, protest all seem to merge in generally the same group of young people.</p>
<p>Presley indicated to the President in a&nbsp;very emotional manner that he was &#8222;on your side.&#8221;  Presley kept repeating that he wanted to be helpful, that he wanted to restore some respect for the flag which was being lost. He mentioned that he was just a&nbsp;poor boy from Tennessee who had gotten a&nbsp;lot from his country, which in some way he wanted to repay. He also mentioned that he is studying Communist brainwashing and the drug culture for over ten years. He mentioned that he knew a&nbsp;lot about this and was accepted by the hippies. He said he could go right into a&nbsp;group of young people or hippies and be accepted which he felt could be helpful to him in his drug drive. The President indicated again his concern that Presley retain his credibility.</p>
<p>At the conclusion of the meeting, Presley again told the President how much he supported him, and then, in a&nbsp;surprising, spontaneous gesture, put his left arm around the President and hugged him.</p>
<p>In going out, Presley asked the President if he would see his two associates. The President agreed and they came over and shook hands with the President briefly. At this meeting, the President thanked them for their efforts and again mentioned his concern for Presley&#8217;s credibility.</p></blockquote>
<p>Oczywiście nie skorzystano z&nbsp;oferty Elvisa, ale Presleyowi została po spotkaniu pamiątka &#8211; odznaka Federalnego Biura Narkotyków i&nbsp;Niebezpiecznych Substancji. No i&nbsp;list z&nbsp;podziękowaniami za&nbsp;spotkanie, który kilka dni później wysłał mu prezydent, razem z&nbsp;życzeniami noworocznymi.</p>
<p>Na zakończenie parę słów o&nbsp;źródle, o&nbsp;którym wspomniałem. To <a href="http://www.archives.gov/">&#8222;The National Archives and Records Administration&#8221;</a>, które udostępniają w&nbsp;sieci świetnie opracowane materiały, po których warto poklikać. Zaczynając oczywiście od <a href="http://www.archives.gov/exhibits/nixon-met-elvis/index.html">spotkania Presleya z&nbsp;Nixonem</a>. To dla mnie wzór tego jak się powinno udostępniać państwowe archiwa! Dwie wersje &#8222;wystawy&#8221; (HTML i&nbsp;flash), komplet skanów dokumentów (plus ich wersje tekstowe) i&nbsp;oczywiście zdjęcia. Wszystko przygotowane w&nbsp;dwóch eleganckich paczkach zip. A jako bonus tapetki na biurko :)</p>
<p>Poza takimi prezentacjami są też inne ciekawe materiały do przejrzenia &#8211; można obejrzeć chociażby czek za&nbsp;który kupiono Alaskę, patent na żarówkę Thomasa Edisona czy plan lotu Apollo 11. Rozglądałem się krótko za&nbsp;czymś podobnym w&nbsp;polskiej sieci, ale niestety nie znalazłem. A może jest coś takiego, tylko źle szukałem? Z chęcią obejrzał bym porządnie przygotowane materiały dotyczące naszej historii.</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2007/11/18/kanapki_elvisa_presleya_-_idealny_poczatek_dnia/" title="Kanapki Elvisa Presleya &#8211; idealny początek dnia">Kanapki Elvisa Presleya &#8211; idealny początek dnia</a>, <a href="http://horodecki.net/2007/09/20/krolewskie_plyty/" title="Królewskie płyty">Królewskie płyty</a>, <a href="http://horodecki.net/2007/08/16/30_lat_bez_krola_czesc_osma_-_ostatnia/" title="30 lat bez Króla, część ósma &#8211; ostatnia">30 lat bez Króla, część ósma &#8211; ostatnia</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2008/02/29/elvis_i_nixon/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seriale, seriale</title>
		<link>http://horodecki.net/2008/02/25/seriale_seriale/</link>
		<comments>http://horodecki.net/2008/02/25/seriale_seriale/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 20:52:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łukasz Horodecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blogowanie]]></category>
		<category><![CDATA[Rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[firefly]]></category>
		<category><![CDATA[futurama]]></category>
		<category><![CDATA[sarah connor chronicles]]></category>
		<category><![CDATA[serenity]]></category>
		<category><![CDATA[seriale]]></category>
		<category><![CDATA[stargate]]></category>
		<category><![CDATA[torrent]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://horodecki.net/2008/02/25/seriale_seriale/</guid>
		<description><![CDATA[Staram się nie oglądać seriali &#8211; zbyt łatwo się wciągam i&#160;tracę potem dużo czasu na oglądanie. Nawet przeciętny serial jest w&#160;stanie mnie uzależnić, więc ograniczam kontakt z&#160;nimi jak tylko mogę. Udało mi się uniknąć większości popularnych seriali: nie widziałem ani odcinka &#8222;4400&#8243;, &#8222;Battlestar Galactica&#8221;, &#8222;Heroes&#8221;, &#8222;Sześć stóp pod ziemią&#8221;, &#8222;Sopranos&#8221; czy &#8222;Prison Break&#8221;, a&#160;mój kontakt [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Staram się nie oglądać seriali &#8211; zbyt łatwo się wciągam i&nbsp;tracę potem dużo czasu na oglądanie. Nawet przeciętny serial jest w&nbsp;stanie mnie uzależnić, więc ograniczam kontakt z&nbsp;nimi jak tylko mogę. Udało mi się uniknąć większości popularnych seriali: nie widziałem ani odcinka &#8222;4400&#8243;, &#8222;Battlestar Galactica&#8221;, &#8222;Heroes&#8221;, &#8222;Sześć stóp pod ziemią&#8221;, &#8222;Sopranos&#8221; czy &#8222;Prison Break&#8221;, a&nbsp;mój kontakt z&nbsp;&#8222;Lost&#8221; ograniczył się do połowy epizodu. Kilka jednak oglądam i&nbsp;ich właśnie dotyczyć będzie ten wpis. <strong>Uwaga: Nisko przelatujące spojlery!</strong></p>
<h4>Gwiezdne Wrota</h4>
<p>Co jakiś czas bywalcy pokoju linux@chat.chrome.pl starają się na coś mnie namówić, ale udawało mi się wywinąć. Nie zawsze jestem taki twardy, więc czasem dam się do czegoś przekonać. Tak było z&nbsp;dwiema &#8222;gwiezdnowrotowymi&#8221; produkcjami: &#8222;Stargate: SG-1&#8243; i&nbsp;spinoffem tegoż, &#8222;Stargate: Atlantis&#8221;, tym bardziej że najpierw Hoppke, a&nbsp;potem Rash wsparli mnie w&nbsp;moich ciężkich czasach SDI i&nbsp;umożliwili oglądanie przy pomocy protokołu DVDoPP, czyli DVD over Poczta Polska :)</p>
<p>Obu seriali raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, ale na wszelki wypadek kilka słów wystukam. &#8222;SG-1&#8243; powstał na bazie filmu fabularnego &#8222;Stargate&#8221; z&nbsp;<del>Christianem Slaterem</del> <ins>Jamesem Spaderem</ins> i&nbsp;Kurtem Rusellem, który najlepszy IMHO nie był, ale wprowadził interesujący wszechświat z&nbsp;obcymi pasożytami w&nbsp;roli egipskich bogów.</p>
<p>&#8222;SG-1&#8243; bardzo sprawnie rozwinął ten pomysł i&nbsp;zyskał sporą, zasłużoną, popularność. Nic dziwnego, że utrzymał się na antenie przez 10 lat! Owszem, zdarzały się gorsze i&nbsp;lepsze sezony, ale z&nbsp;przyjemnością stwierdzam, że trzymał poziom i&nbsp;nie zawiodłem się na nim. Amanda Tapping grająca Samanthę Carter też pewnie się do tego przyczyniła ;)</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/02/sga.jpg" alt="sga.jpg" class="imageframe" height="305" width="500" /></p>
<p>Po dobrych doświadczeniach z&nbsp;&#8222;SG-1&#8243; ochoczo rzuciłem się do oglądania spinoffa, czyli &#8222;Stargate: Atlantis&#8221;. Przeniesienie akcji w&nbsp;nowe miejsce, do galaktyki Pegaza, pojawienie się nowych wrogów i&nbsp;nowego zestawu gadżetów i&nbsp;sprzętu dobrze posłużyło światu &#8222;Gwiezdnych Wrót&#8221;. &#8222;SG:A&#8221; przewietrzyło i&nbsp;odświeżyło co trzeba podnosząc jeszcze przyjemność z&nbsp;śledzenia serii. Kolejnym bonus pojawił się razem z&nbsp;obecnym, czwartym już sezonem &#8211; odeszła suchawa dr Weir i&nbsp;jej miejsce zajęła&#8230; tak! Sam Carter! Na dodatek nowym głównym łapiduchem została całkiem mniam dr Keller, grana przez Jewel Staite (o niej jeszcze parę słów się w&nbsp;tym wpisie pojawi, przy okazji zupełnie innego serialu).</p>
<p>Jeżeli ktoś nie oglądał wcześniej ani &#8222;SG-1&#8243;, ani &#8222;SG:A&#8221; i&nbsp;właśnie postanowił nadrobić braki, to ma przed sobą masę frajdy &#8211; 10 sezonów pierwszego serialu, po 20 odcinków każdy. Odcinek to jakieś 40 minut. Po doliczeniu prawie czterech sezonów spinoffa mamy ponad tydzień oglądania bez przerwy! W sam raz zadanie na ferie (ktoś jeszcze ma, czy już &#8222;po ptakach&#8221;?).</p>
<h4>Kroniki Sary Connor</h4>
<p>Kolejnym serialem, na który dałem się namówić w&nbsp;linux@chat.chrome.pl jest &#8222;Terminator: The Sarah Connor Chronicles&#8221;. Tym razem siłą przekonywania popisał się harnir, który zmusił mnie do obejrzenia dwóch pierwszych odcinków. Oczywiście się wciągnąłem&#8230; :)</p>
<p>Serial przedstawia historię alternatywną dla trzeciej części filmowego cyklu &#8222;Terminator&#8221;. Sara, John i&nbsp;opiekująca się nimi terminatorka Cameron skaczą o&nbsp;parę lat do przodu do roku 2007 (dzięki czemu omijają śmierć Sary na raka) i&nbsp;jak zawsze próbują zapobiec powstaniu Skynetu i&nbsp;przeżyć starcia z&nbsp;kolejnymi blaszakami. Jeżeli ktoś nie jest ortodoksem uznającym jedynie pierwsze dwie części macierzystej trylogii (albo nawet tylko pierwszą) i&nbsp;ma frajdę z&nbsp;oglądania także T3, to powinien się dobrze bawić przy &#8222;Kronikach&#8230;&#8221;. O ile nie ma uczulenia na narrację z&nbsp;offu (ja mam, ale pogodziłem się z&nbsp;tym gadaniem w&nbsp;okolicach czwartego odcinka).</p>
<p>OK, przyznaję bez bicia, początek serii był przeciętny, i&nbsp;do kilku rzeczy można się było przyczepić (czy to mi się coś pozajączkowało, czy zgodnie z&nbsp;teoriami wyłożonymi w&nbsp;filmach sama głowa terminatora nie powinna się przenieść w&nbsp;czasie?) ale rekompensowali to nieźli aktorzy, przyzwoite efekty i&nbsp;ciekawe postaci (pan z&nbsp;FBI jest zdecydowanie moim faworytem). No i&nbsp;oczywiście terminatorowe uniwersum, za&nbsp;którym można już było zatęsknić (a na &#8222;czwórkę&#8221; się raczej nie zanosi, dopóki Arnie bedzie siedział w&nbsp;polityce).</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/02/scc.jpg" alt="scc.jpg" class="imageframe" height="416" width="500" /></p>
<p>Po słabszym starcie (w pewnej chwili bałem się, że będzie z&nbsp;tego jakieś &#8222;Terminator Hills 90210&#8243; gdy wątek szkolny zaczął się rozrastać) wszystko najwyraźniej zmierza ku lepszemu, bo piąty i&nbsp;szósty odcinek były znacznie ciekawsze od poprzednich czterech. Nie chcę spojlerować za&nbsp;bardzo, więc napiszę tylko, że spora część akcji szóstego dzieje się po Dniu Sądu, przy okazji pojawienia się w&nbsp;piątym nowej postaci. No i&nbsp;metalowa panienka chyba zaczyna kręcić swoje lody na boku&#8230;</p>
<p>Mam nadzieję, że dalsze części będą przynajmniej tak dobre jak ostatnie, no i&nbsp;że FOX nie zawiesi nadawania w&nbsp;połowie sezonu, jak to się stało z&nbsp;serialem o&nbsp;którym już za&nbsp;chwilę.</p>
<h4>Techniczny offtopic</h4>
<p>W tym momencie pora na małe info dla niewtajemniczonych pt. &#8222;Jak oglądać nowe seriale nadawane w&nbsp;USA nie czekając kilku lat na polską premierę&#8221;. Od razu zaznaczę, że kwestia legalności czynności, które opiszę poniżej jest&#8230; powiedzmy że wątpliwa. Osobiście uważam, że o&nbsp;ile ściąganie filmów kinowych i&nbsp;muzyki jest bezdyskusyjnie kradzieżą, to w&nbsp;przypadku seriali owa bezdyskusyjność jest rozmyta, pewnie przez moje poczucie pokrzywdzenia geograficznego w&nbsp;tym temacie oraz przez fakt darmowego udostępniania seriali przez nadawców (wiem, wiem &#8211; reklamy w&nbsp;trakcie odcinków, ale&#8230;).</p>
<p>No dobra, to jak oglądać te seriale? Przede wszystkim trzeba pamiętać, że &#8222;Stargate: Atlantis&#8221; jest nadawany w&nbsp;USA w&nbsp;piątki, a&nbsp;&#8222;The Sarah Connor Chronicles&#8221; w&nbsp;poniedziałki. W &#8222;Ye Olde Torrente Shoppe&#8221;, jak mawiają w&nbsp;linux@chat.chrome.pl, dostępne są w&nbsp;okolicach 10 następnego dnia.</p>
<p>Wchodzimy na ulubiony <a href="http://thepiratebay.org">szwedzki serwis z&nbsp;torrentami</a> i&nbsp;przechodzimy do działu TV. Wybieramy interesujący nas serial (i sezon), po czym sprawdzamy czy jest już nowy odcinek. Szukamy oczywiście wersji z&nbsp;HD w&nbsp;nazwie. Nie ma co ściągać wypasionych gigabajtowych wydań &#8211; ~350 megabajtów to odpowiedni rozmiar dla czterdziestoparominutowego epizodu, pozwalający zachować niezłą jakość przy zadowalającym czasie ściągania. Warto trzymać się torrentów uploadowanych przez uznanego użytkownika (takich rozpoznaje się po zielonej ikonce jolly rogera przy nicku). W ostateczności można po prostu wybierać kierując się ilością seedów.</p>
<p>Teraz wystarczy trochę zaczekać, zazwyczaj niedużo &#8211; tuż po premierze odcinki popularnych seriali cieszą się sporym wzięciem, co zapewnia brak problemów ze&nbsp;źródłami czy transferem (gdy ostatnio ściągałem osiemnasty odcinek czwartego sezonu &#8222;SG:A&#8221; miał ponad 13,5k seedów!).</p>
<p>Pokrzywdzeni językowo nie muszą się spieszyć &#8211; dzień lub dwa (czasem dłużej) trzeba zaczekać na pojawienie się napisów na <a href="http://hatak.pl">Hataku</a>. Osobiście nie czekam, ściągam za&nbsp;to napisy po obejrzeniu, by po zebraniu połowy sezonu zarchiwizować go na DVD w&nbsp;formie pozwalającej na pokazanie osobie nie władającej angielskim. Dla pobierających napisy z&nbsp;wyżej wymienionego źródła mam mały bonus: aby nie śledzić całego kanału RSS przygotowałem sobie <a href="http://pipes.yahoo.com/dakilla/napisy">rurkę na Yahoo! Pipes</a>, która wyłapuje z&nbsp;tegoż feedu jedynie pozycje z&nbsp;&#8222;stargate&#8221; lub &#8222;sarah&#8221; w&nbsp;nagłówku. Wygodne narzędzie, które łatwo zmodyfikować i&nbsp;dopasować do własnych potrzeb, gdy ktoś chciałby filtrować inne seriale.</p>
<h4>&#8222;Serenity&#8221; vs. &#8222;Firefly&#8221;</h4>
<p>Wśród seriali proponowanych mi w&nbsp;pokoju linux szczególnie często pojawiał się &#8222;Firefly&#8221;. Tytuł nie był mi obcy, kojarzyłem go, bo słyszałem często ochy i&nbsp;achy geeków rozpływających się nad nim, natrafiłem też na informację o&nbsp;próbach ratowania serialu przez fanów, gdy FOX zawiesił go w&nbsp;połowie pierwszego sezonu.</p>
<p>Jednak za&nbsp;każdym razem, gdy ktoś proponował mi &#8222;Firefly&#8221; przypominało mi się gdy jakiś czas wcześniej trafiłem gdzieś w&nbsp;tv na &#8222;Serenity&#8221; &#8211; film, o&nbsp;którym wiedziałem, że był kontynuacją, a&nbsp;raczej zamknięciem &#8222;Firefly&#8221;.</p>
<p>Pamiętałem o&nbsp;histerii fanów, więc zabrałem się za&nbsp;oglądanie filmu i&nbsp;się srodze zawiodłem. Film okazał się przeciętną produkcją S-F. Osadzoną w&nbsp;niczym nie wyróżniającym się świecie, z&nbsp;postaciami, których nie miałem okazji poznać i&nbsp;których motywów nie było mi dane zrozumieć.</p>
<p>&#8222;Serenity&#8221; bardzo brzydko traktuje tych, którzy nie znają serialu &#8211; nie ma żadnego wprowadzenia w&nbsp;świat, nie poznajemy historii bohaterów (poza River, ale i&nbsp;tak szczątkowo). Nie ma szans na zrozumienie dlaczego Mal tak chętnie wpakował się w&nbsp;pułapkę dla ratowania Inary czy kim dla załogi był Book. Może gdyby film zaczynał się od planszy z&nbsp;napisem «Oglądać tylko po &#8222;Firefly&#8221;!!!» to nie traktowałbym go tak brutalnie, ale tak nie było więc zraziłem się nie tylko do &#8222;Serenity&#8221; ale i&nbsp;samego serialu. Jak się okazało dużo później &#8211; niesłusznie.</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/02/firefly.jpg" alt="firefly.jpg" class="imageframe" height="281" width="500" /></p>
<p>Jak to się stało, że mimo mojego uprzedzenia sięgnąłem jednak do &#8222;Firefly&#8221;? Przez kobietę, oczywiście :) Gdy zacząłem oglądać &#8222;Kroniki Sary Connor&#8221; przede wszystkim zwróciłem uwagę na dwie występujące tam panie. O ile samą Sarę, czyli Lenę Headey od razu rozpoznałem jako królową Gorgo z&nbsp;&#8222;300&#8243;, to dłuższą chwilę mi zajęło skojarzenie terminatorki chroniącej Johna Connora. No dobrze, przyznaję się &#8211; nie skojarzyłem jej sam, a&nbsp;z pomocą IMDB. Po kliknięciu na nazwisko Summer Glau, bo tak się owa dziewczyna zowie, zauważyłem w&nbsp;jej filmografii &#8222;Firefly&#8221;. Ponieważ to był drugi taki przypadek w&nbsp;ciągu krótkiego czasu (niedawno sprawdzałem dorobek wspomnianej wyżej Jewel Staite z&nbsp;SGA) doszedłem do wniosku, że trzeba dać serialowi szansę.</p>
<p>Zabrałem się za&nbsp;oglądanie i&nbsp;wsiąkłem totalnie. Gdyby nie obowiązki, żona i&nbsp;dziecko to machnąłbym &#8222;Firefly&#8221; za&nbsp;jednym posiedzeniem. Zupełnie inna bajka! Ciekawa koncepcja połączenia s-f z&nbsp;westernem, które choć wydaje się karkołomne tu wyszło całkiem nieźle i&nbsp;bez zgrzytów. Interesujące uniwersum, intrygujący zestaw głównych bohaterów, dobrze zachowane proporcje między wątkiem głównym a&nbsp;odcinkami z&nbsp;samodzielnymi historiami, zarysowane tajemnice do wyjaśnienia (River, przeszłość Booka, goście z&nbsp;niebieskimi łapami itd.) i&#8230; koniec. Stacja zawiesza serial w&nbsp;połowie sezonu. Wcale się nie dziwię, że fani tak walczyli o&nbsp;kontynuację, szkoda że się nie udało.</p>
<h4>Futurama</h4>
<p>Znowu muszę się przyznać do zaległości, tym razem jeszcze bardziej wstydliwych. Przez długi czas słynną &#8222;Futuramę&#8221; znałem jedynie z&nbsp;kilku niekompletnych odcinków, tekstów w&nbsp;sieci czy opowieści znajomych. Wiem, wiem, shame on me.</p>
<p>Z okazji wyjścia kinówki pt. &#8222;Futurama: Bender&#8217;s Big Score&#8221; postanowiłem nadrobić braki i&nbsp;rzuciłem się do oglądania. Pięć sezonów (przy okazji: pierwszy raz spotkałem się z&nbsp;tak pokręconą ilością odcinków w&nbsp;poszczególnych sezonach) pochłonąłem błyskawicznie. Na szczęście trafiło w&nbsp;okolice świąt, więc mogłem poświęcić na &#8222;Futuramę&#8221; nieco więcej czasu niż w&nbsp;zwyczajne dni. A i&nbsp;tak moja Żona pewnie miała już dosyć tego, że ciągle siedziałem przy komputerze i&nbsp;oglądałem jakieś kreskówki :)</p>
<p><img src="http://horodecki.net/wp-content/uploads/2008/02/futurama.jpg" alt="futurama.jpg" class="imageframe" height="281" width="500" /></p>
<p>Pewnie byłem ostatnim, który nie widział &#8222;Futuramy&#8221;, więc nie ma większego sensu rozpisywanie się o&nbsp;serialu, bo wszyscy wszystko wiedzą. Napiszę tylko, że zakochałem się z&nbsp;miejsca i&nbsp;ubawiłem się doskonale. Z przyjemnością dodam, że pełnometrażowa wersja okazała się równie znakomita. Teraz czekam na obiecany powrót serialu.</p>
<h4>Na koniec</h4>
<p>Ufff&#8230; w&nbsp;końcu to napisałem. Obiecałem go 5. lutego, więc wystukanie tych 11k znaków z&nbsp;hakiem zajęło mi prawie trzy tygodnie. Oj, w&nbsp;kiepskim stanie jest moja blogowa forma. No cóż, zawsze mogę się wytłumaczyć, że to przez rozrośnięcie wpisu o&nbsp;&#8222;Firefly&#8221; do notki o&nbsp;różnych serialach. Huh! Właśnie wydrukowałem sobie ten wpis do korekty, jeszcze przed wstawieniem zdjęć &#8211; 3,5 strony&#8230; chyba przesadziłem :) Mam tylko nadzieję, że mimo długiego czasu w&nbsp;jakim powstawała po kawałku ta notka i&nbsp;jej długości, udało mi się jakoś ją składnie wystukać i&nbsp;bez większych błędów językowych :)</p>
<p>Na zakończenie dziękuję serdecznie wszystkim, którzy wierzyli, że skoro obiecałem, to coś jednak z&nbsp;siebie wyduszę, a&nbsp;zwłaszcza tym, którzy brutalnymi słowy mnie poganiali :) Biorę się do płodzenia następnego wpisu, postaram się by był chociaż trochę krótszy :)</p>
<strong  class="related_post_title">Podobne wpisy:</strong> <a href="http://horodecki.net/2007/12/21/antyswiateczna_grafika_2007/" title="Antyświąteczna grafika 2007?">Antyświąteczna grafika 2007?</a>, ]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://horodecki.net/2008/02/25/seriale_seriale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>26</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

