Automat do odśnieżania

Grzesiek dzisiaj przebudził się nad ranem i zażyczył sobie picia. Przyniosłem mu, a potem nagle zaskoczył tryb automatyczny – przekonany, że dzwonił mój budzik ubrałem się i poszedłem odśnieżać chodniki i plac przed sklepem. Po kwadransie zacząłem się zastanawiać dlaczego jeszcze nie zjawiła się ekspedientka – wszystko wyjaśniło spojrzenie na zegar. Była 4:20, a ja budzenie mam ustawione na 5:30… No to już się nie kładłem tylko ośnieżałem dalej, tym bardziej że po chwili przyłączył się mój Ojciec.

Do łóżka wróciłem o 6:12 wykończony tak, że nie mogłem usnąć. Dwie godziny zapieprzania z szuflą po trzech godzinach snu to wspaniałe doświadczenie.

Grzesiek też czasem pomaga w odsnieżaniu :)

Może Ci się również spodoba