Piłeczkowe połowy 2009

Przez brak czasu nie mogę się zabrać do blogowania, ale nie mogłem wrzucić tradycyjnego wpisu o piłeczkach wyciągniętych ze stawu.

Dwa lata temu było 250 piłek, w zeszłym roku 478, a w tym?

1100 piłeczek!

„Trochę” więcej :) Może to wygląda niepozornie, ale patrzycie właśnie na ponad 1100 piłeczek golfowych :D

Może Ci się również spodoba

  • W.

    A po czemu będą do kupienia? Sześć kupek = sześć kategorii cenowych?

  • Oddzieliłem range’ówki i kolorowe, pozostałe podzieliłem wg firm (porządne firmy to ten kopczyk pod kolorowymi, reszta to ta największa sterta) i wybrałem dwie małe kupeczki dla siebie. Te ostatnie to oczywiście piłkeczki w najlepszym stanie :)

    Piłeczki pewnie tradycyjnie będą po dwójce, z możliwością samodzielnego wyboru. Jak już te przyzwoite się skończą cenę reszty opuszczę do zetki. Dzięki temu nie muszę sam sortować :)

    BTW: kiedy przyjeżdżacie po swój putter?

  • W.

    BTW: kiedy przyjeżdżacie po swój putter?

    Ba, to naprawdę dobre pytanie, ale nie znam na nie odpowiedzi. Życie bezrobotnego jest tak absorbujące, że zawalam mnóstwo zobowiązań towarzyskich :-( Brzmi głupawo, ale piszę serio.

  • mesc

    Brawo, z tych liczb najlepiej widać, że biznes kręci się naprawdę dobrze, a obroty z roku na rok się podwajają. Za dwa lata będziesz musiał do mycia tych piłeczek zatrudnić ludzi. :)

  • zen

    O, w końcu wiem, że żyjesz! Dlaczego nie byłeś na Open’er? Była Twoja ulubiona Roisin, no i koledzy z Poznania ;) To kiedy piwko?

  • W czasie Open’era to pracowałem jako obsługa wesela… :(

    A piwko to pewnie w listopadzie/grudniu, chyba że wpadniecie do mnie :)