Portishead – „Third”

Trzecie studyjne wydawnictwo Portishead to zdecydowanie mój album roku, chociaż raczej pasowałby tu zwrot „wydarzenie roku”. Jedenaście lat oczekiwania przerywane powracającymi plotkami o nowej płycie nie poszło na marne. „Third” jest znakomity! Pokręcona, zimna, neurotyczna muzyka i wciąż niesamowity wokal Beth Gibbons ciągle robią wrażenie. Zanim odeślę was do tekstów fachowców zapraszam do obejrzenia, a właściwie posłuchania, pierwszego singla z płyty zatytułowanego „Machine Gun”.

Podobnie entuzjastyczne zdanie o „Third” mają recenzenci z „Gazety Wyborczej” i „Przekroju”, więc odpuszczę sobie próby jakiegoś głębszego opisania płyty, skoro ktoś zrobił to za mnie :) Za to pochwalę się, że wkrótce po zakupie nowej płyty Portishead (pięć dych, lub trzy dychy w „polskiej cenie”) skorzystałem z promocji na Merlinie i szarpnąłem się na komplet albumów. Dzięki temu, za jedyne 82 złote zamieniłem moje kasety z „Dummy” i „Portishead” na lśniące płytki, odzyskałem zgubioną przez brata „Roseland NYC Live” (brati, już możesz nie szukać, łotrze!) i zalegalizowałem empetrójki z solowym albumem Beth Gibbons „Out of Season”.

Płyty Portishead

Możecie mi zazdrościć :p

Może Ci się również spodoba