Zdarza się

Od wczorajszego wieczora byłem odcięty od sieci, właśnie siadłem do nadrabiania zaległości i zacząłem od przeglądu blogów. I nagle cios prosto w czaszkę – Kurt Vonnegut nie żyje…

Ech…

Mógłbym się rozpisywać jakim ważnym dla mnie pisarzem był. Napisać co dały mi jego książki. Rzucić jakiś cytat. Może do tego coś o stracie. I tak dalej.

Ale po co?

Zamiast tego lepiej wrzucę rysunek dziury w tyłku:

Dziura w tyłku;

Może Ci się również spodoba

  • Shit. Przedwczoraj po raz trzeci chyba skończyłem czytać Kocią kołyskę. Ja piórkuję. Szkoda…

  • No i jakby powiedział Rysio Snajper – „dziurka Kurta się zamknęła”.

    Szkoda…

  • każdego to dopadnie. wcześniej czy później.
    szkoda cholera…

  • zen

    Hmm, w zeszłym roku udało mi się przeczytać praktycznie wszystko, co wyszło na polskim rynku. Byłem zachwycony. Wielka szkoda.

  • Zatem trzeba będzie odkurzyć biblioteczke, co by Kurta godnie pożegnać.

  • dormitor

    Trzeba godnie przegnać. Do lektury marsz!

  • A ja apropos rysunku – przypomina mi usta Pani FRAU z WŁATCY MÓCH :D