Muc-o-zlot

Muc-o-zlot, czyli drugie podejście pokoju linux@chat.chrome.pl do tematu spotkania IRL, okazało się całkiem udane.

Mucownicy zlecieli się na nasze pole golfowe w ostatni weekend lipca. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że ta ekipa nieuleczalnych geeków nie tylko da się zapędzić do grania w golfa, ale i z własnej nieprzymuszonej woli na grze spędzi prawie trzy dni! :)

Trzy dni? Ha! Niektórzy zaraz po powrocie szukali na allegro kijów i teraz ćwiczą uderzenia gdzieś po lasach :) Zdumiewające! A myślałem, że haxor grający w golfa jakiego pokazano w „Swordfish” to fantastyka ;)

Co poza golfem? Oczywiście komputery – nagłe odstawienie od kompów na aż trzy dni mogłoby się zakończyć zejściem śmiertelnym, więc ratowaliśmy się przed tym jak tylko się dało :)

Nie zabrakło rzecz jasna flejmów. Flame wars, a w szczególności distro wars, to nieodłączna część naszego mucowego światka, więc dziwnym by było gdyby nie obyła się chociaż jedna wojenka w stylu PLD vs. Mandriva.

Miałem okazję pokazać na żywo da.killę 2.0, moją cudowną kosiarkę zwaną Zieloną Błyskawicą oraz poczestować zlotowiczów „chińską jajecznicą po studencku”. Tak więc przynajmniej część z tego, co wypisuję na tym blogu została zweryfikowana :)

Do ważnych (dla mnie) wydarzeń muc-o-zlotowych muszę zaliczyć też szczęśliwe rozwiązanie wątku „Linuksowy laptop dla da.killi” i zdradzenie Mandrivy z Susłem, ale to temat na osobny wpis.

Na zakończenie serdecznie pozdrawiam uczestników muc-o-zlotu: bmalkowa z żoną, deluge, evil_core’a, harnira, Jacka, jajcusia, koorka, Liorithiela, OJO, mormira, Stellardust oraz vbp. Mam nadzieję, ze nikogo nie pominąłem? Jeżeli tak, to niniejszym przepraszam i zasłaniam się niepamięcią spowodowaną moim podeszłym wiekiem i czasem jaki upłynął od zlotu :)

Więcej o muc-o-zlocie można przeczytać (i obejrzeć zdjęcia) u harnira.

Może Ci się również spodoba