Nie palę

Jeżeli jesteś tu po raz pierwszy i podoba Ci się to, co tu można znaleźć, być może zechcesz zasubskrybować mój kanał RSS? Dzięki za odwiedziny!

Muszę się pochwalić, że nie palę. Tak, tak - dwudziestego ósmego kwietnia zapaliłem ostatniego papierosa. Jak łatwo się domyśleć, zdopingowało mnie do tego pojawienie się Grzesia. Jak na razie się trzymam, chociaż momentami mi brakuje fajeczki, oj brakuje…

Najgorsze są momenty, w których zawsze sięgałem po papierosa - koszenie, spacer itp. Ratuję się stosami batonów i innych słodkości. Na szczęście mimo tego tracę kilogramy, pewnie przez totalne zalatanie.

Podobne wpisy: Brak

Komentarze

9 komentarzy do “Nie palę”

  1. radious, 4 lipca 2006 o 20:21. Permalink.

    Gratulacje! I trzymaj tak dalej!

  2. shqvarny, 4 lipca 2006 o 20:59. Permalink.

    szkoda, że potrzeba spłodzić dziecko, żeby rzucić ten nałóg ;-)

  3. tas, 4 lipca 2006 o 21:27. Permalink.

    A z nicorette i podobnymi wynalazkami, czy staromodnie - z pomocą siły woli? Bo wg. moich doświadczeń te pierwsze niespecjalnie działają…

  4. Łukasz Horodecki, 4 lipca 2006 o 21:29. Permalink.

    Tylko i wyłącznie siła woli. No i batoniki :)

  5. tas, 4 lipca 2006 o 21:32. Permalink.

    Mnie w ocenie, czy udało mi się skutecznie rzucić pozwoliła sesja - ta się skończyła, a ja nie zapaliłem. Na czym ty się opierasz? Pierwsza poważna sprzeczka z niesubordynowanym golfistą? ;P

  6. badmad, 5 lipca 2006 o 08:53. Permalink.

    Trzymaj się, mój tata podchodzi po 60 a po 35 latach, chyba, rzucił.

  7. dormitor, 6 lipca 2006 o 08:47. Permalink.

    No gratulacje! Jeden smrodziarz mniej :D Trzymaj się dalej. A batoniki są super!

  8. Kys, 7 lipca 2006 o 01:17. Permalink.

    Gratuluje moze i mi sie uda (kiedys)

  9. Łukasz Horodecki, 12 lipca 2006 o 11:38. Permalink.

    Dziękuję za wszystkie gratulacje.

    tas: wytrzymałem bez fajki największe i najbardziej stresujące imprezy na polu - pijane kmioty, zadufani prezesi, szalejące dzieciaki… :)

Zostaw komentarz




lub


Quicktags:

Uwaga: Ten wpis ma ponad półtora roku. Całkiem możliwe, że od tego czasu napisałem coś nowego związanego z tematem, który chcesz skomentować.