Dobre serce w biznesie

Spróbujcie wyobrazić sobie taką scenkę:

Do właściciela i szefa firmy, powiedzmy cukierniczej, przychodzi facet i mówi:
– Zakładam tu za rogiem konkurencyjną firmę i chcę robić to samo co pan. Niestety się zupełnie na tym nie znam, więc chciałbym, żeby mi pan opowiedział jak to wszystko się robi i odpowiedział na kilka pytań: Gdzie kupić piece i ile ich potrzeba? Jak robić ciasto na eklery? Z czego jest najlepsze nadzienie do pączków? Jak długo piec drożdżówki? Gdzie można tanio dostać porządną mąkę? Mogę porobić trochę zdjęć w pana zakładzie? Pokaże mi pan wyrabianie ciasta?
a zapytany właściciel firmy nie tylko nie wyśmiewa bezczelnego gościa i nie każe spuścić go ze schodów, ale dokładnie o wszystkim opowiada, cierpliwie odpowiada na każde pytanie i oprowadza po zakładzie pozwalając wszystko obfotografować, na koniec podając namiary na swoich dostawców.

I jak? Uwierzylibyście w realność takiej scenki? Pewnie nie. Ja sam do dzisiaj bym nie uwierzył, ale dopiero co mogłem obejrzeć ją na żywo!

Przyjechali do nas ludzie zajmujący się właśnie powstającym polem golfowym w bydgoskim Leśnym Parku Kultury i Wypoczynku. Wypytali mojego ojca o wszystko co się dało a ten im wszystko opowiedział. Potem oprowadził po polu, pokazał nawadnianie, kosiarki itp. Podał też namiary na ludzi, od których kupowaliśmy sprzęt i którzy robili nam system nawadniania. Omówił wszystkie problemy z budową pola i jak im zaradzać, opisał kłopoty ze szkodnikami itp. Po prostu wszystko…

Zawsze wiedziałem, że ten człowiek ma za dobre serce do biznesu i przez to bywa naiwny, ale dzisiaj przesadził… i to bardzo!

Przy okazji: na miejscu Bydgoszczan zacząłbym się martwić o pieniądze (AFAIR 600k) jakie miasto wykłada na to pole. Faceci pytali właściwie o wszystko, co nie świadczy najlepiej o ich przygotowaniu do zajmowaniu się czymś takim…

Może Ci się również spodoba