Tydzień z Grzesiem

Dzisiaj minął tydzień od momentu, gdy Grzesiek z Mamą wrócili do domu. Jak pewnie część z Was miała okazję zaobserwować na podstawie mojej znikomej sieciowej aktywności – baaardzo zajęty tydzień. Okazało się, że te wszystkie opowieści o trzaskający kręgosłupach, braku czasu i chronicznym niewyspaniu nie były wcale przesadzone :) No dobrze, trochę przesadzone były, ale i tak przyznaje, że bycie początkującym rodzicem to nie jest prosta sprawa i juz samo wstępne dotarcie się, nabranie śmiałości i wprawy i inne tego typu sprawy zajmują trochę czasu.

Grzesiek chowa się zdrowo, ma spory apetyt, także na świat. Wie czego chce i potrafi sie tego domagać. Oj jak potrafi! :)

Oczywiście poza chwilami, w których daje nam w kość jest masa najpiękniejszych chwil, których bym za nic nie oddał, nawet za przespane noce :)

da.killa 1.0 & 2.0

Dzisiaj zmęczonym i podłamanym nieco po ostrej nocy rodzicom Grzesia podskoczyły zdecydowanie dołujące ostatnio wskaźniki samooceny, bo odwiedziła nas położna i stwierdziła, że mały jest pod dobrą opieką, jest zdrowy i nie ma zastrzeżeń.
Czeka nas jeszcze tylko echo serca, by sprawdzić, czy szmery nad sercem wykryte tuż przed wyjściem ze szpitala zanikły. Oby tak.

P.S. Bezsenne noce to pikuś przy dwóch tygodniach bez papierosa. Ech… ciężko…

P.P.S. Harnir, teraz wierzysz? :)

Może Ci się również spodoba