Huśtawka

Jak się okazuje nie tylko przyszłe mamy przeżywają huśtawki nastrojów w ciąży – ostatnio bez przerwy poruszam się między panicznym strachem przed nadchodzącymi zmianami i paraliżującym przerażeniem na myśl o zajmowaniu się czymś tak małym i delikatnym, a euforycznymi stanami totalnego szczęścia i zniewalającą czułością gdy leżę przy mojej Żonie z ręką na jej brzuchu i czuję jak porusza się mój Syn.

To już dziewiąty miesiąc.

Podobne wpisy:
  • Brak
  • Komentarze

    15 komentarzy do “Huśtawka”

    1. Riddle, 28 marca 2006 o 05:53. Permalink.

      To już?! :) A jak na imię będzie mieć? (Wybacz jeśli już pisałeś…)

    2. anetka, 28 marca 2006 o 07:31. Permalink.

      Jejku jak szybko minęło :) a pamiętam jak się niedawno chwaliłeś, że będziesz miał potomka :)

    3. byte, 28 marca 2006 o 07:37. Permalink.

      Nie idealizuj, dziecko to nie pomnik :) Tak naprawdę zmienia się niewiele, no chyba że jestem jakimś wyjątkiem. Niektórzy rzecz jasna mają poczucie misji po narodzinach potomka i redefiniują własne życie, ale to ekstrema. Zdrowy rozsądek to podstawa.

      Obalmy kolejny mit: dzieci wcale nie są tak delikatne, na jakie wyglądają.

    4. smuki, 28 marca 2006 o 08:05. Permalink.

      na drugie za pewne będzie Łukasz :D. a na pierwsze proponuje, jak wszystkim, Mateusz :D. bo to bardzo ładne imie :P.

    5. CoSTa, 28 marca 2006 o 10:24. Permalink.

      yeah, byte ma zupełną rację. ja się swojej córy do rąk brać bałem bo myślałem, że zaraz coś pęknie, zpesuje się albo jakiś inny wyciek nastąpi :). wyciek i owszem, niejeden ale żeby tot było kruche – na pewno nie! dziećmi można rzucać (byle je łapać :)) bo, jak się okazuje, kochają to po prostu. to dziwne stworzenia ale nie z innej planety. dogadać się wbrew pozorom jest łatwo a na początku nawet nie trzeba bo toto samo komunikuje swoje potrzeby. więc killa z luzem, kobietę wspieraj bo to mogą być ciężkie chwile, świata nie przewracaj bo nie trzeba i rób dokładnie to, co robisz: kochaj małego. to styka. no, żeby nie śmierdziało to trzeba też czasem przewinąć :)

    6. lanrat, 28 marca 2006 o 11:41. Permalink.

      To na wszeli wypadek jeszcze nie wypożyczaj American Beauty ;-)

    7. Didimos, 28 marca 2006 o 12:06. Permalink.

      Dziecko to sama radość i wbrew temu co mówią, im starsze tym większa. Przynajmniej do 2,5 roku, bo tyle przetestowałem sam na razie. Kiedy jest małem jest po prostu słodkie, a kiedy zaczyna mówić to ubaw jest po pachy… A jeśli chodzi o kruchość to zobaczysz jak pielęgniarki zajmują się dziećmi w szpitalu…

    8. AvantaR, 28 marca 2006 o 18:39. Permalink.

      O ja Cie krece, ale to szybko minelo ;)

    9. dakilla, 28 marca 2006 o 20:13. Permalink.

      Dzięki za wszystkie uspokajające słowa, przydają się :)

      Gdy myślę trzeźwo, wiem, że to wszystko nie jest takie straszne jak się wydaje. Ale jak pomyślę o tym malutkim czymś w moich wielkich niezgrabnych łapach… :)

    10. dormitor, 29 marca 2006 o 10:13. Permalink.

      Z pewnością nie masz co snuć żadnych czarnych wizji, bo tak na prawdę nic strasznego Cię nie czeka, a wręcz przeciwnie… Natomiast nie zgadzam się, że zmienia się niewiele. Zmienić się może diametralnie wszystko i tylko w sumie od Ciebie zależy na ile – na ile będziesz chciał się dać wkręcić w rolę tatuśka. Ja polecam wkręcić się w to jak najbardziej. Zobaczysz od dnia narodzin zupełnie inaczej zaczniesz definiować samego siebie.

    11. meak, 29 marca 2006 o 10:40. Permalink.

      A ja jestem ciekaw, czy poród będzie rodzinny – sam to gorąco polecam. Powodzenia.

    12. krzychu, 29 marca 2006 o 11:12. Permalink.

      @Byte
      No ja się nie zgodzę :) zdrowy rozsądek trzeba zachować, ale mimo to dziecko zmienia wszystko – czy tego chcesz, czy nie. Najpierw zmieni ci rozkład dnia i nocy, a po dwóch latach zmieni jeszcze 100,000 innych rzeczy :)

    13. dormitor, 31 marca 2006 o 10:02. Permalink.

      … no i stopniowo będzie zmieniać stan konta :D
      A poród rodzinny też gorąco polecam.

    14. krzychu, 2 kwietnia 2006 o 09:52. Permalink.

      @dormitor
      Tru. O tym stanie konta to nie chciałem tak od razu po oczach :)

    15. Wampirek, 18 kwietnia 2006 o 20:25. Permalink.

      Wczoraj spotkałem się z bratem i jego pierworodnym. Kilka miesięcy ma berbeć. Jak zaczął walić w pieluchę…
      Szybko Ci przejdzie obawa przed „kruchością” takiego szkraba ;)

    Zostaw komentarz




    Quicktags:

    Uwaga: Ten wpis dodałem ponad 5 lat(a) temu. Całkiem możliwe, że od tego czasu napisałem coś nowego związanego z tematem, który chcesz skomentować.