King Kong

King Kong

Na Flickr.com wrzucił da.killa

Dopiero co musiałem druga już osobę odwodzić od ściągania „King Konga” z P2P i oglądania na monitorze, więc pomyślałem sobie, że lepiej napisze to na blogu. Więc piszę: Nie ściągajcie „King Konga”, tylko zasuwajcie do kina! Ten film zasługuje na duży ekran i porządny dźwięk, nie kastrujcie go oglądając na monitorze!

Przy okazji kilka słów o samym filmie: dawno nie widziałem tak porządnie zrobionego kina przygodowego. Po leniwym początku, znakomicie wprowadzającym w klimat lat trzydziestych, akcja rusza z kopyta i nie odpuszcza już do końca, cały czas trzymając widza wgniecionego w fotel. Znakomita rozrywka wysokiej klasy.

Może Ci się również spodoba

  • Yh.. byłem w kinie, dwa razy przysnąłem, raz się „wystraszyłem” (chodziło o dźwięk) a później cieszyłem się, że moja kobieta ze mną się na ten film wybrała, bo inaczej uznałbym 3 godziny za zmarnowane.

    Porcelanowa, niezniszczalna bohaterka (dwa zarysowania po zjeździe na tyłku, wytarganiu przez T-Rexa itp) o nieskazitelnej fryzurze nawet po kilkudniowym pobycie w dżungli (fryzjer na każdym rogu?), w zimie chodząca w lekkiej sukieneczce, bez choćby gęsiej skórki – to dla mnie przesada. Nawet jak na film, który ma być czymś w rodzaju amerykańskiego animowanego komiksu.

    Oddam jednak rację, że jeśli nie zwraca się uwagi na takie rzeczy, to nawet da się całkiem miło oglądać.

  • A ić. Apoteoza zoofilii. Radio Maryja jeszcze nie interweniowało?

  • No ja sie wlasnie boje, ze jest to kolejny hamerykanski film z plastykowymi bohaterami :(

  • Chwila, chwila. Ma być „Piękna i Bestia” to jest. A Piękna musi być piękna, niezależnie od okoliczności. No i jest, ot co.

  • Pierwsza godzina przypomina mi titanica ;-)

  • TomAsh

    W tym filmie nie ma mowy o plastykowych postaciach (przynajmniej nie w dzisiejszym słowa znaczeniu). Reżysre chciał oddać ducha filmów lat trzydziestych (z tego co mówi w wywiadach to od małego chciał nakręcić film o King Kongu) i stąd np. „niezniszczalność” bohaterki. Wg mnie na ten film nie powinno się wybierać jeśli oczekuje się „typowej” superprodukcji, jakich to ostanio wiele powstaje. Po prostu jest to hołd dla kina lat trzydziestych…