Znikające przewody
Wczoraj w nocy kolejny raz ktoś ukradł kawałek linii telefonicznej, która zapewnia mi dostęp do Internetu. Ludzie we wsi mówią, że to nasza wsiowa pijaczka ze swoim nowym kochankiem-złodziejem. Przy nastepnym takim numerze biorę solidną latarkę - szperacz, aparat i wsiadam w samochód. Dorwę gnojków na gorącym uczynku i zawiadomię policję. Kurwość mnie nachodzi. To trzeci raz w ciągu niecałych dwóch tygodni…
Podobne wpisy: Brak
Komentarze
15 komentarzy do “Znikające przewody”
Zostaw komentarz
Opublikowany:
Kategorie:
Poprzedni wpis:
Następny wpis: 
Planeta 7th Guard
Planeta BLUG
Planeta Google
Polska Planeta Opery





Chyba nadchodzi w Polsce okres na nowe ORMO…
Innej drogi do sprawiedliwości nie widzę. (oprócz mobilizacji w policji, ale oni wolą sprawdzać czy motorowery nie przekraczają 40km/h)
a nie mogą kraść np. kabli co wiszą nad torami kolejowymi? weź ty idź do nich i im wytłumacz, że kradnąc te kable pozbawiają joggerowiczów głównej rozrywki!
Puść obok drugi, pod prądem.
Z prądem to już kiedyś TP puszczała kable w budkach telefonicznych, żeby się phreakerzy nie wpinali. ;)
Nie zazdroszczę… Osobiście bym chyba zaciupagował kretynów. Albo "przypadkiem" podłączył linię wysokiego napięcia do przewodów telefonicznych…
To jeszcze nic - u mnie kradli kable z podstacji, a że nie mogli zabrać się za te pod napięciem, to oczywiście leciało uziemienie. Skutkowało to tym, że napięcie wariacko ustawiało się na fazach - 160V/280V/bodajże coś koło 200V. Szczęśliwie złapali gościa i przestał to robić.
Ha! U mnie kiedyś byłem świadkiem kradzieży pokryw studzienek kanalizacyjnych. Ponoć ciężki i drogi towar.
Kradną też tzw. dropsy na kolei. Są to obciążniki napinające odpowiednio druty. Teraz głównie montują betonowe, ale kiedyś były (i gdzieniegdzie jeszcze są) mosiężne. I ludzie do pracy nie mogli się dostać.
Nic tylko wyjąć pismejkera. :/
radiówka rulez! nie ukradną żadnych kabli… :)
Dakilla - na czas "awarii" możesz skorzystać z netu przez komórkę - w sim data każde napoczęte 100 KB kosztuje 3 gr, więc jeśli się będziesz "oszczędzał", może wystarczyć do czasu niż przywrócą łączność. Tyle że prędkość modemu i nie nadaje się do rozmów głosowych. No ale może warto spróbować w Twoim wypadku?
Złomiarze to plaga czasem. To prawda, że włazy do studzienek kanalizacyjnych to drogi towar. Ale pomyśl co zrobisz jak zahacyzsz otaką dziure kołem samochodu lub noga ci tam wpadnie. A ja osobiście widziałem jak na złom ukradli butke telefoniczną - tylko kable wystawały z betonu i kiosk ruchu.
Ponoć w Warszawie facet ściął kiedyś… latarnie. Była metalowa, to wziął siekierę, rozwalił i chciał na złom zabrać… A w ogóle na złomierzy wolę wziąść FN-90 :>
Hehe, złomiarze w Wołominie odcięli kawałek (tak z połowę) lufy czołgu, który stoi u nas jako pomnik… Pół roky straszył "obrzynem", aż wreszcie zarząd miasta się zlitował i czołg dostał nową rurę 85mm.
Zamiast solidnej latarki radzę solidną łopatę :>
[...] Jest sobie rodzina. Facet ma rentę (albo emeryturę, ale obstawiam rentę), jego żona pije, jego córka pije, obecny facet jego córki pije. Oczywiście za rentę faceta. Albo za kasę z kabli telefonicznych i podobnych „przedsięwzięć”. Już pierwszy dzieciak córki miał nielekko, bo w domu wszyscy narąbani. Ale teraz dziewczyna (rok młodsza ode mnie) urodziła drugie (w ciąży piła dalej) i dostała becikowe. No i zaczęło się picie na maksa. Dovhodzi do tego, że pijana babcia dzieciaka chodzi po wsi i szuka jego matki (też pijanej), bo niemowle leży w domu i płacze… [...]