Buty dla szewca

Powiedzenie „szewc bez butów chodzi” sprawdza się u mnie w 100%. Mimo, że właściwie mieszkam na polu golfowym, to prawie nie gram. Jedyne momenty, w których trzymam kij w ręce, to tek gdy robię za instruktora i pokazuję początkującym o co chodzi w tym dziwnym sporcie.

Wczoraj z jednym z gości zagrałem sześć dołków (pierwszy raz taką ilość za jednym razem od daaawna) i okazało się, że delikatnie mówiąc nie jest najlepiej.

Właśnie dlatego postanowiłem poważnie zabrać się za granie – zacząłem dzisiaj od pełnej osiemnastki. Wynikiem się nie pochwalę (bo nie ma czym :D), ale na ostatnim turnieju byłbym siódmy. Czyli nie jest tragicznie,ale rewelacyjnie też nie. Dużo pracy przede mną :)

Może Ci się również spodoba