Po swep3

Teraz krótko, wieczorem może napiszę więcej. Byłem wczoraj na „Zemście Sithów” i sprawa wygląda tak: film wypas jest i basta, tego kto twierdzi inaczej, mieczem świetlnym pochlastam. Kto krytykuje ten jest imperialnym sługusem nie rozumiejącym istoty Mocy. To mówiłem ja, da.killa, rycerz jedi pierwszej kategorii.

Podobne wpisy:
  • Brak
  • Komentarze

    11 komentarzy do “Po swep3”

    1. The Kid, 28 maja 2005 o 11:58. Permalink.

      cóz, ja popieram i mperium. Nie jest złe, to łwadza była zła. A EP III rzeczywiście rządzi, chociaż Anakin (Hayden) zagrał jak debil i nie dorównuje Davidowi PRose, z poprzednich epizodów ale to szczegóły.

    2. katie.182, 28 maja 2005 o 12:06. Permalink.

      obym powiedziała to samo po seansie w poniedziałek ;)

    3. ajot, 28 maja 2005 o 12:06. Permalink.

      hmmm cyz mi się zdaje, czy nie dostałem powiadomienia o tym wpisie….

    4. froger3, 28 maja 2005 o 12:29. Permalink.

      ja już dwa razy byłam i film może nie ażtak fajny jak poprzednie( znaczy sie 4,5 i 6 :) ale jednak coś w sobie ma..

      Lucas stanął na wysokości zadania:)

    5. jarv, 28 maja 2005 o 12:53. Permalink.

      no. dobrze mowisz da.killa - mozesz sobie wziac piwo.

    6. rash, 28 maja 2005 o 13:01. Permalink.

      I basta. Popieram ;)

    7. Hoppke, 28 maja 2005 o 13:46. Permalink.

      No to i ja chyba będę musiał… ale z tego co widziałem w zwiastunach, to młody Skywalker mi się nie spodoba, oj nie… ta jego gra jakoś nie ma głębi za grosz. Ot, wkurzony hollywoodzki dzieciak (mówię to częściowo w oparciu o sceny z EP2 - no nie robi wrażenia i tyle, jak zaczyna robić te swoje "złe miny" to mnie rozśmiesza i cały klimat pryska :)

    8. marcink, 28 maja 2005 o 19:52. Permalink.

      No tak. Widzę, że trzeba będzie w końcu nadrobić zaległości i wybrać się na EP2 :)

      Może na jakiś maraton jeszcze uda się załapać..

    9. lanrat, 29 maja 2005 o 02:29. Permalink.

      O, przepraszam ale aż taki znowu dobry to ten film nie jest!

      Owszem, efekty zbajczone do granic (chociaż w starych filmach mniej ich było to można się było skupić na nich - krążowniki, xwingi itd. a teraz to nie wiadomo na co patrzeć).

      Gra aktorów głównych (Romeo i Julia pożal się Yodo z tekstami z brazylijskiego serialu) taka sobie. Ale te płaskie dialogi trudno pewnie lepiej zagrać.

      Walki na miecze niezłe chociaż te w trakcie lepsze IMO sporo od tej finałowej (co z tego że długa jak w kółko to samo).

      Najgorsze były te infantylne robociki na początku (po pierwsze primo bo wydawały dziecięce odgłosiki, a po drugie primo bo po cholerę do nich strzelali skoro mogli w pół sekundy załatwić Mocą).

      Chociaż nie, najgorsza jest świadomość, że jak ktoś będzie to oglądał od nowa w kolejności epizodów to Vader nie będzie już dla niego Głownym Draniem, a tylko biednym, skrzywdzonym dzieckiem, którego oszukał Imperator "po przejściach". A Senat Republiki… litości nawet nasz Sejm już jest lepszy.

      Skaczące Yody też do mnie nie przemawiają. Może jestem ortodoksem. Trudno. Najlepsze sceny miał Obi Wan i dla niego warto obejrzeć ten film.

      PS. A i tak najlepszą cześcią jest Imperium kontratakuje co nigdy się juz nie zmieni choćby użyć całej Mocy we wszechświecie:-)

    10. ajot, 29 maja 2005 o 17:01. Permalink.

      Warto to oglądać? Jest lepsze od tego: http://www.rotfl.eu.org/nq/EduROM.mpg

    11. Express, 30 maja 2005 o 09:19. Permalink.

      Imperium najlepsze?

      Toż to ani początku ani końca nie miało.

      Fakt, jest bardzo dobre, ale wybrakowane.

      Ja w ten "weekend" zaliczyłem całą sagę (sześć filmów), bo moje Kochanie nie chciało iść do kina, nie obejrzawszy części 1 i 2, a potem się wciągnęło i zarządało 4-6.

      I fakt - Vader nie jest już tylko głównym złym. Doszukiwanie się w nim dobra (przez Luke'a) ma w ogóle jakiś sens po obejrzeniu cz. 1-3.

      A poza tym sporo jest drobnych przekłamań. Obi-Wan sprawia wrażenie, jakby nie wiedział o istnieniu Lei, nie poznaje robotów (a R2 nie poznał jego, choć nie ma zresetowanego mózgu), Leia twierdzi, że jej matka umarła, kiedy L. była mała, ale "trochę" ją pamięta…

      I tak dalej… :)

      —————–

      Nie żałuję, że poszedłem. Pomijając kwestię jakości filmu to porpostu podoba mi się to uniwersum i liczę mimo wszystko na kolejne episody (7-9).

    Zostaw komentarz




    lub


    Quicktags:

    Uwaga: Ten wpis dodałem ponad 3 lat(a) temu. Całkiem możliwe, że od tego czasu napisałem coś nowego związanego z tematem, który chcesz skomentować.