Makabra

Może jakiś dziwny jestem, ale dla mnie to wystawianie ciała na publiczny widok to jakaś barbarzyńska makabra, anachroniczny koszmar.

Może Ci się również spodoba

  • Express

    Da.killa i inni – może wam się nie podobać zwyczaj wystawiania zwłok, wasza sprawa. Ja też osobiście nie czuję takiej potrzeby. Ale sprawa jest prosta. JP2 to nie był jakiś Rydzyk, który ma za sobą armię moherowych babć z wypranymi mózgami, tylko wyjątkowy człowiek, który zjezdźił cały świat i porwał za sobą miliony młodych ludzi (patrz Światow Dni Młodzieży). JP2 wychodził do nich wszystkich z – jak to się mówi – sercem na dłoni, bo taki był. Teraz ci sami ludzie chcą się z nim pożegnać w jego domu, tak, jak on przyjeżdżał do nich. Chcą na niego spojrzeć po raz ostatni bo był dla nich przewodnikiem i bliską osobą. I nie dotyczy to tylko katolików.

    JP2 był wielkim, wyjątkowym człowiekiem i takim pozostanie. Był przewodnikiem, więc teraz wileu ludzi chce oddać mu hołd. Tak blisko jak to możliwe.

  • przemek

    No właśnie, Express słusznie zauważył.

    Wszystkich papieży tak żegnano, bo jak inaczej pożegnać przywódcę kościoła?

  • jaciekrece

    Jednak ktos mysli podobnie, jak ja…

  • Express

    przemek – nie wiem, jak żegnano innych papieży, bo urodziłem się w 77 roku i za młody byłem.Ale wiem, że temu akurat takie pożegnanie się należy. To nie był _tylko_ "przywódca kościoła". Nie potafię odpowiednich słów znaleźć, ale te są za słabe na pewno.

  • przemek

    Tak, zgadzam się, nie chciałem powiedzieć, że był "tylko" przywódcą kościoła.

    Przede wszystkim był, dla setek milionów ludzi, przywódcą duchowym, przywódcą Kościoła, myślę sobie.

    Zresztą, też nie potrafię znaleźć odpowiednich słów ale wiemy o jakie słowa chodzi.

  • smuki

    ja bym powiedział, że był moralnym przywódcą wielu ludzi [napisałbym świata, ale to może zbyt odważne stwierdzenie] .

  • fugasi

    Express, co do Twoich slow o "Rydzyku i moherowych babciach". Mam wrazenie, ze ludzie od zawsze potrzebowali jakiegos wroga ale takiego nad ktorym mozna sie pastwic. Wroga publicznego. Kiedys byl to Zyd, bardzo wdzieczny obiekt do bicia nieprawdaz ? A teraz – dla odmiany Rydzyk. O ile plugawienie tego ostatniego jest passe to Rydzyk pasuje do bicia jak ulak. Nic sie, jak widac nie zmienia.