Psigody

Nie, w tytule notki nie ma błędu. Rzeczywiście chodzi o „psigody”, czyli właśnie wymyślone przeze mnie słowo określające psie przygody. :)

Dla tych, którzy nie czytali notek o Bono, małe wyjaśnienie – to mieszaniec owczarka belgijskego (a raczej owczarki belgijskiej) z berneńskim psem pasterskim. Przy czym po matce odziedziczył wygląd, a po ojcu masywność. Ma niecałe 10 miesięcy, około 40 kilogramów i jest większy od dorosłego owczarka niemieckiego :) Wygodne ma drań życie, ma spore ogrodzone podwórze – tylko do swojej dyspozycji, a gdy tylko zapragnie, to może posiedzieć sobie w domu. Taki pies podwórzowo-domowy :)

Ostatnio spotkało go coś, czego niestety nie widziałem, a co na pewno musiało być szokującym doświadczeniem. Ale po kolei:

Co jakiś czas udaje mu się wymknąć na wieś. Najczęściej z winy mojego ojca, który namiętnie zapomina o zamknięciu bramy. Staramy się, żeby nie wychodził, bo jest strasznie szczęnięco-nachalny i z wszystkimi chciałby się bawić, a mało kto ma nastrój do zabawy, gdy biegnie prosto na niego wielkie kudłate bydlę :) Druga sprawa, to to, co znosi ze wsi do domu – przyniósł już martwą wronę i skórę królika. Wolę nawet nie wiedzieć skąd on to bierze.

Ostatnio znowu udało mu się wymknąć. Wrócił sam, bez wielkich poszukiwań, jakie zazwyczaj mają miejsce przy jego ucieczkach. Nie wiedzieliśmy więc nawet gdzie bawił tym razem. Do momentu, gdy ojciec odwiedził naszego Sołtysa. Historia jaką usłyszał stała się rodzinnym przebojem:

Któregoś zimowego dnia, o świcie, gdy na dworze było jeszcze bardziej ciemno niż jasno, sołtysowa rodzina jak zawsze zabrała się do prac w gospodarstwie. Ze zdziwieniem przy tym zauważyli, że nie dość, że ich przybudowy pies biega luzem po podwórzu, to jeszcze ma kolegę. Okazało się, że to właśnie Bono poszedł w odwiedziny i być może przyczynił się do ucieczki sołtysowego stróża z posterunku. Pani Sołtysowa nawiązała swojego psa i wróciła do pracy, licząc na to, że Bono sam wróci do domu. Po chwili spotkało ich jeszcze większe zdziwienie – ich pies przybiegł do nich znowu! Co więcej: przy budzie był już jakiś pies przywiązany! Tak, to Bono – ta ofiara losu, potulnie jak baranek dał się obcej kobiecinie przywiązać do budy i grzecznie przy niej siedział! :)

Tak oto Bono po raz pierwszy zakosztował prawdziwego życia wiejskiego psa, przy okazji dając powód do żartów, że wszystkie psy we wsi muszą chodzić do Sołtysa odpracowując swoją porcję stróżowania. :)

Cała rodzina serdecznie żałuje, że nie mogła zobaczyć miny Bono uwiązanego do budy na obcym podwórzu :)

Może Ci się również spodoba

  • siwa

    Wrzuciłbyś gdzieś jakieś fotki :) On ładny musi być :)

  • Sky Ace

    Najlepiej takie, żeby rozmiary można było przyrównać do czegoś ;)

  • Świstak

    Bardzo fajny był ten wpis :)

  • Nickel

    Heh, po przeczytaniu tytułu pomyślałem że będzie to wpis o przygodach z PSI :)

  • omi

    Nooo… to już było geekish ;P