Kulinarna wtopa

Jeżeli jesteś tu po raz pierwszy i podoba Ci się to, co tu można znaleźć, być może zechcesz zasubskrybować mój kanał RSS? Dzięki za odwiedziny!

Ech… Zachciało nam się dzisiaj z Żonką zjeść poza domem i wtopiliśmy. Pojechaliśmy do polecanej przez kilka osób „Karczmy w dolinie” w bezpośredniej bliskości Ślesina.

Już początek nie nastrajał pozytywnie - wewnątrz było po prostu zimno. Ale my to twardzi jesteśmy, więc zamówiliśmy. Po porcji flaków i pierogów - Żonka wybrała staropolskie (z kaszą), ja ruskie.

No i zaczęło się. Od kelnera. Gdyby pracował u mnie, to byłby ostatni dzień jego pracy. Najpierw zrzucił kolę, którą niósł dla mnie. Na szczęście w plastikowej butelce, więc nie stłukł, ani nie wylał. Potem przynosząc flaki wylał trochę na talerz, na którym czekały sztućce (na bożonarodzeniowych serwetkach). Sztućców nie wymienił, ani nie przeprosił za wylanie.

To nie był ostatni jego wyczyn, ale skoro podał flaki, to napisze o flakach. Porażka! Rozgotowane flaki trzeciej klasy, źle doprawione i za słodkie. Sól i pieprz nie pomogły. Po prostu paskudne.

Potem przyszło nam dłuuugo czekać na pierogi. Czekanie przeciągnęło się do tego stopnia, że inna kelnerka chciała chyba nas się pozbyć z lokalu pytaniem „Czy państwo już zjedli?”.

Dostaliśmy pierogi. I tu zaczęła się jazda. Moje w sumie nie były takie złe. Jeżeli nie czepiać się przytwardawego ciasta i za rzadkiego nadzienia, to smak nawet był ok. Gorzej z kapustą ze ’skwarkami”, która przykrywała pierogi. Była ohydna. Za to pierogi staropolskie, jakie trafiły się Żonie, były tak paskudne, że nie dała rady się przez nie przebić, a te które zjadła przegryzała tą wstrętną kapustą!!!

Gdy walczyliśmy z pierogami „kelner” znowu zabłysnął. Nie pytając nas o zdanie dosadził nam do stolika trójkę gości!

Jak łatwo sie domyśleć - nie ma żadnej szansy byśmy pojawili się tam znowu. A z polecającymi „Karczmę w dolinie” musimy poważnie porozmawiać…

(NP: Ella Fitzgerald — My Melancholy Baby)

Podobne wpisy: Brak

Komentarze

6 komentarzy do “Kulinarna wtopa”

  1. Cthulhu, 27 lutego 2005 o 17:50. Permalink.

    szczegolnie fajne musialo byc dosadzanie do was kolejnych klientow - moze to byla delikana sugestia 'placcie kur!$ i spier@#$%^' ;>.

  2. Krystek, 27 lutego 2005 o 19:36. Permalink.

    No to z kim Ty się zadajesz, ze polecają Ci "taki" lokal z "taką" obsługą? <LOL> Współczuję. Nie ma nic gorszego jak traktowanie klienta jak natręta oraz na zasadzie: "zapałciłeś? no to bierz i spier…".

  3. Enleth, 28 lutego 2005 o 00:42. Permalink.

    Napisz do jakiejś lokalnej gazety. Albo najlepiej do kilku. Szumu narób. Niewiele pracy, a ile satysfakcji, jak splajtują :)

  4. PeTe, 28 lutego 2005 o 12:30. Permalink.

    Myślałem kiedyś o zrobieniu mapy lokali, do których lepiej nie zachodzić. Jedziesz gdzieś i od razu wiesz - tu nie idź.

  5. piotr, 25 listopada 2007 o 22:52. Permalink.

    toyalna bzdura pracuje tam czlowieku zastanow sie o czym ty mowisz… popierwsze nie ma i nie bylo kelnera sa tam kelnerki po drugie kelnerki nie rozporzadzaja gdzie maja siadac klijeci totalne bzdury wypisujesz

  6. Łukasz Horodecki, 26 listopada 2007 o 10:32. Permalink.

    piotr: Może teraz wygląda to inaczej (nie mam pojęcia, bo od tamtej wizyty moja noga tam nie postała), ale w lutym 2005 było dokładnie tak jak opisałem.

Zostaw komentarz




lub


Quicktags:

Uwaga: Ten wpis dodałem ponad 3 lat(a) temu. Całkiem możliwe, że od tego czasu napisałem coś nowego związanego z tematem, który chcesz skomentować.