Ładne parę kilogramów wiedzy

Dzięki Encyklopedii Gazety Wyborczej w końcu doczekałem się porządnej encyklopedii w naszym domu. Od dawna o to marudziłem, bo nasza najnowsza encyklopedia to jednotomówka z 1980 – i tak niezła w porównaniu ze starszym egzemplarzem z 1969, w którym, jak lubię żartować, wszystko wynaleźli Ruscy.

Pewnie ktoś już się zdziwił: „naprawdę kupujesz to coś Wyborczej?”. Nie. Po prostu zagroziłem, że jeżeli nie kupimy jakiejś porządnej encyklopedii to będę zbierał tą Wyborczej :)

Wczoraj kurier przywiózł paczkę z ośmiotomowym wydawnictwem PWN – wreszcie będzie można to i owo sprawdzić, bez włączania komputera :)

(NP: Moloko — Indigo)

Może Ci się również spodoba