Komentarze
56 komentarzy do “Rzucam palenie”
Zostaw komentarz
56 komentarzy do “Rzucam palenie”
Zostaw komentarz
Opublikowany:
Poprzedni wpis:
Następny wpis: Blog na WordPressie chroniony przez Spam Karma i Bad Behavior. Temat bazuje na Vertigo 2.0.
Hosting zapewnia Pole golfowe w Olszewce.
Trzymam kciuki :)
Ja również :)
Obyś wytrzymał do następnej nocy międzyrocznej i wszystkich kolejnych :)
Może gumę nicorette?
Dziękuję, nie skorzystam. Żadnych gum czy plastrów. Pjur nejczer. :)
U mnie się nie dało. Czymś gfłód nikotynowy trzeba zapchać.
Ja już raz rzuciłem. Bez wspomagaczy. Ale tak jakoś mi się znowu zaczęło popalać.
aha, ja tez raz. po 11 latach. z 2 paczek dziennie…
Ja w sumie po dwóch latach palenia rzucałam, więc szybko mi poszło. Chociaż ostatnio, jak mam zły dzień to mam co raz to większą ochotę na papierosa…
Zawsze mnie zastanawialo, co ludzie widzą w papierochach i w jakim celu po nie sięgają.
Może ktoś z Was, (ex)palacze mnie oświeci? ;)
Ja rzuciłem po czterech latach ostrego palenia na studiach. Dzięki jednemu zdaniu mojej obecnej Żony :)
Potem z rok z okładem nie paliłem wcale. Potem zacząłem palić raz na długi czas na imprezie, a ostatnio wypalałem fajkę-dwie co dzień-dwa, albo rzadziej.
Zauważyłem jednak, że mam coraz większą ochotę na fajkę, więc chcę przestać póki na dobre się nie wciągnąłem.
Wampirek: fajki naprawdę dobrze smakują, a do drinka czy piwa pasują po prostu wyśmienicie.
Mnie zapalenie papierosa odprężało.
O! I to też. Po porządnym posiłku usiąść sobie na dworze z papierosem. Cudny relaksik…
Mnie odpręża samo wypicie piwa ;) A papierosów niecierpię, ich smród doprowadza mnie do mdłości. Niestety nie przesadzam ;)
Też uważam że fajnie sobie do drinka czy piwka zapalić… strasznie mi tego na ostatnim drinkowaniu brakowało.. no ale cóż.. 8 lat bez papierosa i Paskuda ciągle przy cycu zobowiązują ;-)
Jak wracałam z pracy, to zawsze był papieros - dla z rzucenia stresu.
Teraz jak inni palą, to się wkurzam ;)
Ika: mądra mamusia ;)
anetka: ja tez się wkurzam, w szczególności, gdy któryś sąsiad nie może się powstrzymać i musi zapalić uż w windzie, albo gdy jakis typ włazi do autobusu i w samych drzwiach bierze jeszcze ostatniego macha, peta wyrzuca, a wydech oczywiście serwuje współpasażerom w twarze.
Ika: ja właśnie dlatego przestałam, chcę oczyścić organizm zanim będę miała dziecko.
Wampirek: nie lubię takich typów. Ci na przystanku też mnie wkurzają, żadnego szacunku dla tych, którzy nie palą :/
Autobus czy winda to megachamstwo. Jak palić, to tak, żeby nikomu nie przeszkadzać.
No dobra, zyskaliście w moich oczach ;)
Anetka: ja przestałam, bo mnie wkurzało puszczanie z dumem kasy, która mogę wydać na cos innego ;-) chociąz ja dużo nie paliłam… coś koło max 2 papierosów dziennie, no i na imrezach.
Mnie też dobija smród papierosów. Kiedy się nie pali to się czuje. Poza tym po nawet jednym papierosie tak siada kondycja, że szkoda gadać. Płuca można wypluć. No i te koszty. Jak się człowiek wciągnię to majątek się traci na fajurki…
Kumpel się ostatnio mocno zastanawia nad rzuceniem: przeszedł na jakieś lżejsze ;)
Niestety Krystek ma rację: gdy się nie pali, od razu wyczuwa się osobę palącą i bardzo drażnią tacy, którzy nie zwracają uwagi np. na to, że dmuchają dymem na innych.
Mnie dym papierosowy wkurza podwójnie, bo i tak zawsze leci w moją tronę ;) Kumpel co chwila zmienia miejsce stania względem mnie, a dym i tak mi prosto w oczy leci ;)
Dym jest wredny, zawsze leci w stronę osoby niepalącej.
Nie ma czegoś takiego jak "lżejsze" fajki. Stąd ostatnio masowa zmiana nazw.
Na "light"y się przerzucił. Mi tam rybka, co on pali, jego płuca ;)
Życzę powodzenia :)
p.s. czy tylko ja się do joggera nie mogę zalogować?
adas: ja mogę :)
Wampirek dobrze pisze :D Z dymem jest jak z tą kanapką, która zawsze spada na podłogę albo na kolana posmarowaną stroną - zawsze zmienia kierunek i leci w stronę niepalących. ;) Mnie najbardziej denerwuje palenie w pociągach. Kiedy palący wychodzą na korytarz a dym i tak leci do przedziałów, a kiedy wchodzą z korytarza to zrzygać się można od tego zapachu. 8 godzin w pociagu ciężko wytrzymać w takich warunkach w podróży…
Przyjrzyj się paczce - już nie ma lightów. :)
"West Lights" to "West Silver", "LM Lights" to "LM Blue label" a "Marlboro Lights" są po prostu "Marlboro".
W Sylwestra kupowałem mu w kiosku RedWhite, czy też WhiteRed Light (Lite) :P
Heh, widać, że palenie to popularny (marka fajek ;)) problem. Ja zacząłem w wieku lat 16 a skończyłem po czterech. Nie palę od dwóch. Rzuciłem z dnia na dzień, przede wszystkim dla płuc, potem dla image'u ;), potem dla finansów. Teraz zdarza mi się czasem zajarać, ale zawsze nie swoje i tylko w skrajnym upojeniu, na imprezie.
Mnie najbardziej wkurza to, że nie uświadczy się fajnej knajpy nie zapełnionej dymem papierosowym, a w towarzystwie jak zasugerujesz palącej mniejszości, żeby powstrzymali się od palenia w towarzystwie pozostałych, to potraktują Ciebie jakbyś im próbował podstawowe prawa człowieka odebrać. Co gorsza większość niepalących staje po ich stronie, a ty wychodzisz na buraka co tylko psuje innym zabawę…
Po ostatnim spotkaniu ŚLUGowym "przy piwie" (poza tym bardzo miłym) śmierdziałem tak, że wracając do domu ciężko było mi ze sobą w samochodzie wytrzymać. I wcale się nie dziwiłem, że po powrocie żonka niespecjalnie chętna była do całowania mnie… a przecież ja nie palę. Przed kolejnym spotkaniem znowu 10x się zastanowię czy pójść, właśnie z tego powodu…
Niepalący, którzy nie chcą wdychać tego śmierdzącego paskudztwa są odrzucani towarzysko, bo przecież palący "musi zapalić", a niepalącemu nie powinno to przeszkadzać, albo może sobie pójść gdzie indziej… wrrrr….
W moim towarzystwie na szczęście palą tylko wyjątki i są dodatkowo mocno tępione przez resztę :D
Ale w sumie to nic nie daje, bo jeśli w knajpie jest napalone przez innych, to i tak trzeba po imprezie ciuchy prać :-/
Ja w sumie palilem tylko na imprezach albo "od okazji". Ale mojej dziewczynie to sie nie podobalo i nie podoba dlatego juz praktycznie w ogole nie biore papierocha do ust (kusi mnie jedynie w obecnosci ludzi z klasy z liceum, na uczelni jakos mnie to w ogole nie ciagnie:P). A co do knajp zgadzam sie z Jajcusem - niestety ciezko uswiadczyc jakies fajne miejsce … A mozna by zrobic male pomieszczenie zwane palarnia i juz by problem byl mniejszy … Zauwazylem tez, ze wsrod palacy tworzy sie jakas taka atmosfera, ze az sie chce postac i zapalic (ciekawe rozmowy, bo towarzystwo glownie meskie … troche mi tego brakuje, ale coz nie bede sie truc:). Pzdr i zycze wytrwalosci!
Życzę powodzenia w rzucaniu. I mam pytanie:
Mnie osobiście nigdy nie ciągnęło i nadal nie ciągnie do palenia. Domyślam się, że to rzeczywiście może być / jest przyjemne, ale nie ciągnie mnie do tego, bo nie chcę popaść w nałóg, a wiem, że to niszczy płuca, jest niezdrowe, etc. Skoro szkodliwość papierosów jest powszechnie znana, to dlaczego tyle ludzi sięga po papierosy? Przecież zanim sięgnęli pierwszy raz nie znali tego uczucia przy paleniu, a zdawali sobie sprawę, że mogą się wciągnąć w palenie i nie móc przestać.
Tak więc pytam tych co palą: Dlaczego pierwszy raz sięgneliście po fajkę?
Dla towarzystwa, dla nocnego wspomagania, z głupoty, z ciekawości…
Ja już nie palę ale powiem jak było na począku. To proste: widzisz, że ktoś pali i podoba mu się to, więc sam próbujesz co w tym takiego fajnego. To raz. No i przekonujesz się, że rzeczywiście fajnie jest zapalić do piwa. Jest jeszcze sporo pomniejszych czynników, jak presja otoczenia w młodym wieku, moda itp, które razem powodują, że mimo wszystko ludzie palą.
Duzy wplyw ma towarzystwo w jakim sie obracasz. Jesli wsrod znajomych duzo ludzi pali i wychodza sobie razem na papieroska to troche glupio tak samemu siedziec … oni sie tam dobrze bawia, przychodza i rzucaja swoimi haslami z "papierocha" no i tak glupio sie czujesz, ze cie tam nie bylo bo musialo byc fajnie. A z papierosami jak z alkoholem - wiadomo, ze najzdrowsze nie jest, ale i tak co chwile ktos sie schlewa ;) (tyle, ze alkohol nie musi byc az tak szkodliwy). <br/>Pzdr
Hm… ale mnie mimo wszystko odpycha od papierosów ich szkodliwość. Może to też dlatego, że nie ma wokół mnie bardzo dużo osób palących (chociaż trochę jest, ale jak coś jest z kim zostać, a dowcipów z papierochów, których bym nie rozumiał, brak). :P
AvataR: przez całe studia chodziłem ze znajomymi na każdej przerwie "na papierosa". Nie zapaliłem ani jednego ;P
Wampirek: to tak jak ja :)
I ja też ;P
Wampirek, Jajcuś & Krystek: to tak wam się tylko wydaje. ;)
Unikam palaczy, zadymionych pomieszczeń i dziewczyn lubiących fajki. Ot tak, jak nie palę aktywnie, to tym bardziej biernemu paleniu mówię NIE.
da.killa: powodzenia. :)
Teraz też unikam zadymionych pomieszczeń. Oczy mi łzawią od dymu. A co do palących dziewczyn to od razu dostaje taka u mnie -100 na starcie. Cóż…
No ja tez staram sie jak najmniej przebywac w dymie, pomijajac juz aspekty zdrowotne to po prostu strasznie ubranie pozniej smierdzi ;P
A ja miałem to szczęście, że rodzice są nałogowymi palaczami. Jakoś zawsze byłem oswojony z popielniczką w każdym pokoju, paczkami papierosów na stole itp. Więc potem w podstawówce czy ogólniaku wcale mnie nie ciągnęło do fajek, bo i po co. Mało to ich w domu miałem?
Aha, nie zgadzam się że papierosy pasują do np. piwa. A w życiu! Palacze muszą mieć całkiem zniszczone kubeczki smakowe jeśli tak mówią. Nie ma większej krzywdy jaką można wyrządzić kufelkowi piwa niż mieszanie go z dymem papierosowym. Na drugim miejscu jest mieszanie piwa z sokiem, ale "dymek przy kufelku" to Zbrodnia Numero Uno. Wstydźcie się, imprezowi palacze!
Dobrze mówi, dać mu… piwa ;D
Hoppke, Hoppke… Wódki nie pijesz, papierosów nie palisz, na piciu piwa się nie znasz… Ech…
:p
Hoppke - ze tak powiem - z gustem jest jak z dupa, kazdy ma swoja. Wiec prosze nie mow mi o tym co jest dobre do piwa a co nie. Lanie soku do piwa, albo picie Redsow to troszke inna sprawa niz palenie do piwa … Wstydz sie!<br/><br/>Aha od moich kubeczkow smakowych tez sie delikatnie odw… przestan sie nimi interesowac - to, ze lubie dobrze zjesc swiadczy pewnie moj brzuszek :P
AvantaR: Palenie przy kuflu to IMO to samo co sok. No, palaczy jeszcze mogę jakoś zrozumieć, w końcu to nałóg. Ich percepcja jest zawężana przez głód nikotynowy. Niektórzy muszą zapalić papierosa przed śniadaniem, bo inaczej nie chce im się jeść. Możliwe że podobnie jest i przy piwie. Tyle że to nie jest normalny stan. To, nie bójmy się tego słowa, patologia! ;)
A co do kubeczków - no ja naprawdę nie rozumiem jak to można mieszać. Nie jestem palaczem, ale znam piwo z dymkiem i piwo bezdymkowe. I wolę gdy dymek nie przesłania mi smaku piwa. Gdyby było inaczej, to browary zaprawiałyby piwo popiołem papierosowym.
Ja wlasnie 2 dzien nie pale i chodze sobie po stronkach i szukam porad itp. Pozdrawiam wszystkich palacych o nie, rzuccie, pokazcie ze nie jetescie mieczakami! Pozdro!
Zawsze co wieczór mówie sobie:,,Od jutra nie pale!”. Ale jakoś mi to niestety nie wychodzi…;/ Denerwuje mnie strasznie smród fajki,ale gdy sama pale to co innego.Mam dopiero nie całe 17lat,a pale od prawie 4lat.Szybko zaczełam,a teraz żałuje…Chce kupic sobie te plasterki co pomagają rzucić palenie.Może to coś da?Bo ja już jestem bezradna.
Tak czytam i czytam i trochę nie rozumiem, jak to jest, że osoby niepalące, które marudzą na zapach dymu papierosowego, (na to ze złośliwy, i śmierdzi) jakoś zawsze wychodzą na papierosa (np. na uczelni) z osobami palącymi. Nie rozumiem, albo ci śmierdzi i nie przebywasz w towarzystwie osób palących, albo przebywasz i nie marudzisz, psując dobry nastrój osobom które palić lubią. Jeśli chodzi o bary to oczywiście popieram nie palących w 100% i o ile mogę sama paląc przy takich osobach nie palę.
Witam wszystkich!
Jestem palaczem papierosów, nie palę 14 dzień :P
To zupełnie jak w alkocholiźmie - chwila nieuwagi i znów wpadasz w to gów..
Chcę powiedzieć, że jest ciężko. Naprawdęciężko. Najbardziej brakuje nie samego dymu, nikotyny, ale tej ceremonii, wybierania GO z paczki, podpalania, zaciągania… Najgorzej jest w pracy. Do tej pory paliłem co godzinę. Chodzę zły na wszystko i na wszystkich. Czuję się źle fizycznie i psychicznie ale…trzymam się! Wiem, że z każdym dniem zyskuję coraz więcej, cieszę się, że mój 8miesięczny synek nie będzie wdychał tego syfu, który wydobywał mi się z płuc każdej nocy (śpimy z żoną i dzieckiem w jednym pokoju). Wiem, że dam radę! Dla Niego i dla Niej. Żona przyznała się, że myśli o powrocie do palenia (teraz jeszcze karmi). Mam nadzieję, że jej to utrudniam :)
Sorki ,że tak się rozpisałem. POZDRAWIAM i ŻYCZĘ WYTRWAŁOŚCI!!!