Wesoły inkasent

Przyszedł facet odczytać stan liczników zużycia wody. Zatrzymał się przy furtce, bo po drugiej stronie siedziało trzydzieści sześć kilogramów pomarańczowego futra, czyli nasz pies. Bono jest strasznie przyjacielski (jak to siemniomiesięczne szczeniaki mają w zwyczaju) i ze wszystkimi się chce bawić, ale jest już wielki i prezencję ma oprawcy. Dlatego mało kto ośmiela się przekroczyć furtkę.

Rzeczony inkasent oczywiście zadzwonił do domofonu i cierpliwie czekał. Rozejrzał się jednak po okolicy i zauważył (a zauważyć nietrudno) dwie wielkie kości (wołowe kości udowe raczej nie należą do najdrobniejszych). Gdy ojciec wyszedł otworzyć furtkę facet zadał pokazując na kości jedyne możliwe w tej sytuacji pytanie:

– Czy był tu już ktoś z gazowni?

:)

Może Ci się również spodoba

  • ajot

    ROTFL – taki inkasent z poczuciem humoru to się często nie zdarza :)

  • Smoothguy

    LOL. :P Ten, co do mnie wpada, to raczej drętwy nie jest, ale nie ma okazji do pożartowania (mieszkam w bloku). :)