Wesoły inkasent

Jeżeli jesteś tu po raz pierwszy i podoba Ci się to, co tu można znaleźć, być może zechcesz zasubskrybować mój kanał RSS? Dzięki za odwiedziny!

Przyszedł facet odczytać stan liczników zużycia wody. Zatrzymał się przy furtce, bo po drugiej stronie siedziało trzydzieści sześć kilogramów pomarańczowego futra, czyli nasz pies. Bono jest strasznie przyjacielski (jak to siemniomiesięczne szczeniaki mają w zwyczaju) i ze wszystkimi się chce bawić, ale jest już wielki i prezencję ma oprawcy. Dlatego mało kto ośmiela się przekroczyć furtkę.

Rzeczony inkasent oczywiście zadzwonił do domofonu i cierpliwie czekał. Rozejrzał się jednak po okolicy i zauważył (a zauważyć nietrudno) dwie wielkie kości (wołowe kości udowe raczej nie należą do najdrobniejszych). Gdy ojciec wyszedł otworzyć furtkę facet zadał pokazując na kości jedyne możliwe w tej sytuacji pytanie:

- Czy był tu już ktoś z gazowni?

:)

Podobne wpisy: Brak

Komentarze

2 komentarze do “Wesoły inkasent”

  1. ajot, 22 grudnia 2004 o 21:33. Permalink.

    ROTFL - taki inkasent z poczuciem humoru to się często nie zdarza :)

  2. Smoothguy, 23 grudnia 2004 o 12:23. Permalink.

    LOL. :P Ten, co do mnie wpada, to raczej drętwy nie jest, ale nie ma okazji do pożartowania (mieszkam w bloku). :)

Zostaw komentarz




lub


Quicktags:

Uwaga: Ten wpis dodałem ponad 3 lat(a) temu. Całkiem możliwe, że od tego czasu napisałem coś nowego związanego z tematem, który chcesz skomentować.