Urzędowa gra w klasy

Jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic naszego państwa jest to, że po wejściu do UE pozmieniały się kody PKD w związku z czym wypadało by się postarać o nowy REGON, bo kod widniejący na dotychczasowym zaświadczeniu jest błędny, lub ma zmienioną nazwę.

Pierwszym pytaniem jakie się pojawia jest z całą pewnością – „Czemu Główny Urząd Statystyczny po prostu z automatu nie odświeży REGONów i nie podeśle pocztą informacji o nowym numerze?” Odpowiedź jest prosta – tak stałoby się może w cywilizowanym państwie, my żyjemy w kraju totalnego braku pomyślunku, kwitnącej biurokracji i traktowania obywateli jak służących szanownych urzędników, u nas załatwia się to samodzielnie.

Jeżeli chce się załatwić sprawę za darmo, to trzeba się uwinąć do końca roku. Od pierwszego stycznia za zmianę REGON związaną z zadymą z PKD trzeba będzie już zabulić.

Trzeba się przejść do urzędu. Tam dostaje się wniosek i pytanie „Czy ma Pan/Pani dostęp do internetu”. Jeżeli odpowiedź jest twierdząca, to odpowiedni kod PKD trzeba znaleźć samodzielnie na stronie urzędu, biedakom odciętym od Sieci wręczone zostaje opasłe tomiszcze i muszą je w urzędzie wertować w poszukiwaniu biurokratycznego Graala.

Jako wyposażony w łącze do Internetu ochoczo zabrałem się za poszukiwanie danych. Urzędniczka okazała się na tyle ludzka, że poza podaniem adresu strony powiedziała też na jaki link trzeba kliknąć. Super.

Sprawa powinna być prosta. Na stronie formularz, w który wrzuca się stary kod lub nazwę, a po sekundzie ma się potrzebne dane na talerzu. Jaaaasne… Nie u nas!

Strona wygląda nieciekawie, ale działa i link „REGON” aż czeka by na niego kliknąć. I tu zaczynają się jazdy. Magicznego formularza oczywiście nie ma. Skaczą do oczu za to ikonki dokumentów Worda. Już wiedziałem, ze będzie fajnie. Posługując się węchęm odnalazłem właściwą podstronę (było mi łatwiej, gdy już się dowiedziałem, że duży link „Polska Klasyfikacja Działalności (PKD)” nie jest tym czego szukam. Na szczęście w rogu strony, pod główną tabelką jest sympatyczny odnośnik „Zmiany w rejestrze REGON.

Będąc chytrym i niecierpliwym rzuciłem się na napis „Zmiana nazw podklas w PKD od 1 maja 2004 r.”, który okazał sie prowadzić do pliku xls. Ekstra. Na szczęście OpenOffice.org sobie z takimi rzeczami radzi i nie musiałem pisać wniosku do urzędu o podarowanie mi Windows i MS Office. Za ciekawych rzeczy tam nie znalazłem, bo wbrew temu co mówiła pani urzędniczka wychodziło na to, że nic mi się nie zmienia. Hmmm… Coś tu śmierdzi…

No to zamiast skakać trzeba ruszyć po kolei: „Informacja dla podmiotów wpisanych do rejestru REGON przed 1 maja 2004 r.”. O! Plik rtf! Miło. Prawie się wzruszyłem.

No to po prostu trzeba zobaczyć! Nawet sobie nie wyobrażacie, jak można wymiodzić urzędowe pismo! Te kolory! Aaaaaa! Naprawdę warto ściągnąć ten malutki pliczek i go obejrzeć! Te parę minut odmieniło moje życie!

Mimo krótkiego oszołomienia odnalazłem swój kod na liście i dowiedziałem się, że mam przejść do czytania części IV informacji. No tak, ale w tym dokumencie nie ma części czwartej! Hmmm… O! Część czwartą trzeba ściągnać sobie osobno (kolejny rtf), by dowiedzieć się, że rzeczywiście w wypadku między innymi mojej działalności nie zachodzi potrzeba zmiany REGON.

Ech… Bez komentarza…

Może Ci się również spodoba

  • PeTe

    Piękne, poprostu piękne!

    Szkoda tylko, że prawdziwe …