Odkrywam King Crimson

Do tej pory znałem King Crimson właściwie z jednej płyty - „The Court Of The Crimson King”. Tak jak pewnie większość ludzi, którzy chociaż coś o KC słyszeli.

„The Court…”, czyli rock podniosły, patetyczny, raczej spokojny. Dobry, ale nie do dłuższego słuchania. Zbyt piedestałowy dla mnie…

Teraz mam okazję posłuchać całej masy innych albumów King Crimson i musze przyznać, że jestem pod wrażeniem - nie doceniałem chłopaków. Grają wielki kawał naprawdę znakomitej muzyki! Tego mi ostatnio prakowało - duuuużo porządnego rocka! Mniam!

Kurcze! Tyle lat zmarnowałem!

Podobne wpisy: Brak

Komentarze

Zostaw komentarz




lub


Quicktags:

Uwaga: Ten wpis dodałem ponad 4 lat(a) temu. Całkiem możliwe, że od tego czasu napisałem coś nowego związanego z tematem, który chcesz skomentować.